Numer 6(252)    czerwiec 2006Numer 6(252)    czerwiec 2006
fot.Wiesław Mariusz Zieliński
Zawsze wierzyliśmy, że ten podział jest tymczasowy
Rozmowa z patriarchą moskiewskim ALEKSYM II
   
   - Jak Wasza Świątobliwość ocenia drogę, którą przeszła Rosyjska Cerkiew za Granicą w XX wieku? Jak wierni i duchowni Moskiewskiego Patriarchatu przyjmowali jej misję i służbę w latach władzy radzieckiej? Jakie związki łączyły Waszą Świątobliwość z Cerkwią za Granicą?
   - Rosyjska Cerkiew za Granicą zachowała na obczyźnie  duchowe wartości rodzimej prawosławnej tradycji. Zachowała je w nienaruszonym stanie, chociaż wiemy, że było nielekko. Utrata ojczyzny i bliskich, brak możliwości kontaktu z tymi, którzy pozostali po drugiej stronie granicy, niepewność i ubóstwo emigracyjnego bytu, czasami nieprzychylne i innowiercze otoczenie, w którym trudno było kultywować prawosławne obyczaje przodków...
   Mimo to rosyjska emigracja  duchowe wartości prawosławia nie tylko zachowała, ale je pomnożyła. Jej najlepsi synowie traktowali swój pobyt na obczyźnie  jako posłaną przez Boga misję. Dzięki temu wśród członków Rosyjskiej Cerkwi za Granicą widzimy obecnie wielu duchownych i wiernych, którzy choć nie mają rosyjskich korzeni, kochają Rosję i za nią się modlą.
   Nawet w latach żelaznej kurtyny docierała do Rosji, chociaż w ograniczonych ilościach, duchowna literatura wydawana przez Rosyjską Cerkiew za granicą. To była bardzo ważna pomoc. A potem nadeszły inne czasy i emigracyjna spuścizna była przedrukowywana w Rosji w ogromnych nakładach - wystarczy wspomnieć o "Zakonie Bożym" o. Serafina Słobo-dzkiego, z którego uczą się u nas w niedzielnych szkołach setki tysięcy, jeśli nie miliony, dzieci, a chłopcy przygotowują  do egzaminów do seminarium.
   Krótko można powiedzieć tak: traktowaliśmy Rosyjską Cerkiew za Granicą jako krew z krwi naszego narodu, jako nieodłączną część rosyjskiej Cerkwi, w sposób tragiczny oddzieloną w następstwie strasznych wydarzeń XX wieku - rewolucji, wojny domowej, przemocy bogoburców - które doprowadziły do śmierci milionów ludzi. Zawsze wierzyliśmy, że ten podział jest tymczasowy, mamy bowiem jedną wiarę, wspólne świętości i jedną ojczyznę, gdziekolwiek nie żyłyby jej dzieci.
   Oczywiście, były i gorzkie uczucia,  a to za sprawą emigracyjnych, czasami surowych, czasami obelżywych sądów pod adresem tych, którzy walczyli o zachowanie Cerkwi w bezbożnym państwie. Bolały nas, bo nie dostrzegaliśmy zrozumienia, a nawet dobrej woli ze strony tych, którzy mimo wszystko znajdowali się w nie  tak ciężkich warunkach.
   Oczywiście zdarzało się, że ostre deklaracje padały z naszej strony. Myślę, że nie powinniśmy o tym pamiętać i - jak uczył apostoł - zapominając o tym co za nami, iść do przodu (Flp 3,13).
   Jeśli chodzi o mój osobisty stosunek do Cerkwi za Granicą, mimo wszystko muszę powrócić do wspomnień. Moje dzieciństwo i młodość minęły w Estonii. Tak więc życie rosyjskiej emigracji, jej oczekiwania i problemy, jej szczególną służbę wobec Cerkwi i Rosji, jej krzyż, cierpienia, podwig, ale także słabości, niesnaski i błędy - wszystko to znam z autopsji.
   W dzieciństwie przysługiwałem u o. Aleksandra Kisielowa, który wywarł na mój duchowy rozwój bardzo duży wpływ. Z nim i z moim ojcem prot. Michaiłem jako dziecko objeżdżałem obozy naszych żołnierzy w Estonii. Ojciec służył, ja przysługiwałem i czytałem. Były to tragiczne, ale niezapomniane lata. A potem, wiele lat później, z dużą radością powitałem o. Aleksandra i matuszkę Kallistę w Moskwie, podjąłem ich w Dońskim Monasterze, którego jestem zwierzchnikiem. Długie godziny rozmawiałem z tym czcigodnym rosyjskim kapłanem o losach Cerkwi, o nadchodzącej jedności Cerkwi za Granicą z Cerkwią w ojczyźnie. (...)
   - Jak Władyka uważa, czy konieczna jest kanoniczna ocena drogi, jaką przeszła Rosyjska Cerkiew za Granicą? Kto jest uprawniony do takiej oceny?
   - Szczegółowe i bezstronne zbadanie historii Rosyjskiej Cerkwi za Granicą jest oczywiście potrzebne i ważne. Należy analizować ją z kanonicznego punktu widzenia. Ale przy tym należy mieć świadomość, że pełną  jednomyślność przy ocenie wszystkich zjawisk trudno jest osiągnąć. Cała prawda ujawni się dopiero na Sądzie Ostatecznym. (...)
   Oceniać z kanonicznego punktu widzenia drogę rosyjskiej emigracji jest trudno, upłynęło mało czasu, nie są jeszcze znane wszystkie fakty. A przy tym warunki, w jakich znalazła się Cerkiew - najokrutniejszych prześladowań w ojczyźnie i wymuszonego przebywania za jej granicami milionów wiernych - były w dużym stopniu bezprecedensowe. Męczennik metropolita Kirył w swoim czasie przestrzegał przed próbami dosłownego przestrzegania kanonów. W 1929 roku pisał: "Życie cerkiewne w ostatnim czasie przebiega nie według dosłownego rozumienia kanonów". Dlatego np. nasza Cerkiew kanonizowała zarówno tych, którzy przyjmowali postępowanie patriarchy Sergiusza, jak i tych, którzy nie tylko go nie przyjmowali, ale byli przez niego  zapreszczenonnyje - pod warunkiem zaświadczenia o świętości ich życia, ich podwigu.
   Być może sama Zarubieżna Cerkiew teraz, kiedy zakończył się okres bezbożności w Rosji, uzna, że warto obejrzeć się za siebie i pełniej uświadomić minioną drogę. Ale z doświadczenia Cerkwi w Rosji muszę zauważyć - takie procesy nie następują szybko. (...)
   - Jakie jest stanowisko Moskiewskiego Patriarchatu do "teorii gałęzi" i wspólnej modlitwy z innowiercami? Czy możliwe jest wyjście Moskiewskiego Patriarchatu ze Światowej Rady Kościołów i czy ważne jest obecnie porozumienie z Balamand?
   - Tak zwanej "teorii gałęzi" Rosyjska Cerkiew Prawosławna nigdy nie przyjęła, a obecnie bezwarunkowo ją odrzuca jako sprzeczną z prawosławnym nauczaniem. Kategorycznie odrzucamy też możliwość liturgicznego współsłużenia z innowiercami.
   Co się tyczy obecności na nabożeństwach innych konfesji, dopuszczamy taką możliwość w określonych sytuacjach, tak jak to było w rosyjskiej Cerkwi przed rewolucją i w Zarubieżnej Cerkwi przynajmniej do końca lat 60. Także obecnie nasi delegaci na zgromadzenie Światowej Rady Kościołów nie są zobowiązani do uczestnictwa we wspólnej modlitwie. To jednak nie oznacza, że nie należy się spotykać, że trzeba unikać kontaktu z nieprawosławnymi chrześcijanami. Istnieje wiele kwestii, które należy rozwiązywać wspólnie. Na przykład wielu podtrzymuje nasze stanowisko wobec aborcji, homoseksualizmu, eutanazji.
   Oczywiście, szczere nadzieje pierwszych prawosławnych uczestników ruchu ekumenicznego, wśród których byli także wybitni przedstawiciele Rosyjskiej Cerkwi za Granicą, że poprzez wzajemne kontakty łatwo uda się przyciągnąć do Cerkwi nieprawosławnych chrześcijan, odeszły do przeszłości. Wieloletnie doświadczenie naszego uczestnictwa w ogólnochrześcijańskich kontaktach prowadzi raczej do niepocieszających wniosków.
   Liberalne wartości, przyjęte przez wiele protestanckich wspólnot, przesłoniły chrześcijańskie rozumienie moralności, doprowadziły do podeptania norm Pisma Świętego i Tradycji. Wszystko to faktycznie doprowadziło do zaprzestania kontaktów z tymi wspólnotami. Tym niemniej, in-ne wspólnoty w warunkach coraz silniejszego nacisku liberalizmu słuchają i z szacunkiem odnoszą się do naszego stanowiska, które prezentujemy w sposób jasny i zdecydowany. I dlatego też powinniśmy kontynuować to trudne świadectwo. Uważamy, że obecnie powinniśmy uczestniczyć w Światowej Radzie Kościołów, by prezentować prawosławny punkt widzenia. Udało nam się osiągnąć zmiany procedury przy podejmowaniu decyzji w tej organizacji i teraz nikt nie może wygłaszać opinii w imieniu Rady, jeżeli nie zgodzi się z nią Cerkiew prawosławna. Ale jeśli negatywne tendencje będą narastać, nie odrzucamy możliwości wyjścia z ŚRK.
   Co się zaś tyczy tzw. porozumienia z Balamand, jest to dokument roboczy mieszanej komisji teologicznej, skierowany przede wszystkim na ukrócenie prozelitycznej działalności unitów. Temu tekstowi nigdy nie nadawaliśmy dogmatycznego znaczenia. Niestety, dokument ten nie stał się dla katolików przeszkodą w krzewieniu unii i kontynuowaniu ekspansji na wschód.
   - Jak zdaniem Waszej Świątobliwości ma wyglądać przyszła struktura Cerkwi za Granicą, jej status i wzajemne stosunki z Moskiewskim Patriarchatem? Jak powinny układać się relacje między zagranicznymi diecezjami i parafiami Moskiewskiego Patriarchatu i Rosyjskiej Cerkwi za Granicą na jednym terytorium?
   - Ustrój Rosyjskiej Cerkwi za Granicą, jak rozumiemy, pozostanie taki sam jaki jest teraz, z jej soborem biskupów, synodem i odpowiednimi organami zarządzania. Jeżeli sama Rosyjska Cerkiew za Granicą w przyszłości zechce to zmienić, to inna sprawa. Wychodzimy ze stanowiska, że należy zachować historycznie powstałe wspólnoty diecezji, parafii, monasterów Rosyjskiej Cerkwi za Granicą jako autonomiczną część jednej lokalnej rosyjskiej Cerkwi. Właśnie w ten sposób Rosyjska Cerkiew Prawosławna za Granicą sama siebie określała w ciągu dziesięcioleci, tyle  że wcześniej ten status był opisywany jako tymczasowy, "do upadku bezbożnej władzy w Rosji".
   Teraz  mogą być ponownie ustanowione normalne stosunki  Cerkwi za Granicą z Moskiewskim Patriarchatem. Regulować je będzie, jak nam się wydaje, akt o kanonicznej łączności.
   Oczywiście ponowne ustanowienie  łączności i jedności zakłada, że będą przestrzegane cerkiewno-prawne normy. Jeżeli biskupi Rosyjskiej Cerkwi za Granicą stają się członkami Soboru Biskupów Moskiewskiego Patriarchatu, to oczywiście synod patriarchatu będzie zatwierdzał ich wybór, chociaż samego wyboru dokona, tak jak dotychczas, Sobór Rosyjskiej Cerkwi za Granicą. To samo dotyczy wyboru pierwszego hierarchy.
   Sytuacji, kiedy za granicą Rosji na jednym terytorium istnieć będą równolegle diecezje i parafie Rosyjskiej Cerkwi za Granicą oraz diecezje i parafie bezpośrednio wchodzące do Moskiewskiego Patriarchatu, nie sposób nazwać normalną i zgodną z kanonami. Tym niemniej sytuacja taka powstała w przeszłości i nie można zmienić jej w krótkim czasie. Mamy jednak nadzieję, że  w miarę rozwoju współpracy i wspólnego służenia, wzajemnych kontaktów, życie sprawi, że diecezje i parafie zleją się w jedno. Trudno jest określić zarówno czas jak i formę tej jedności, pozostawmy to Bożej Opatrzności (...).
   - Czasami słyszy się obawy, że Rosyjska Cerkiew Prawosławna w przypadku zjednoczenia może zostać pozbawiona swego majątku...
   - Odpowiedź na to pytanie można znaleźć w dokumentach przygotowanych przez nasze komisje do spraw dialogu i zaakceptowanych zarówno przez Moskiewski Patriarchat, jak i Rosyjską Cerkiew za Granicą. Akt o kanonicznej łączności stanowi, że Rosyjska Cerkiew Prawosławna jest samodzielna w sprawach duszpasterskich, oświatowych, administracyjnych, gospodarczych, majątkowych i cywilnych.
   W ten sposób cały majątek należący do Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej za Granicą bądź jej parafii pozostanie jej własnością.
   za: www.pravoslavie.ru
   tłum. Ałła Matreńczyk
   

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token