Numer 3(249)    Marzec 2006Numer 3(249)    Marzec 2006
fot.Mariusz Nikitiuk
Cud na Jordanie
s. Maria (Jurczuk)
Wody Jordanu w Ziemi Świętej według kalendarza juliańskiego święci w wigilię Chrztu Pańskiego patriarcha Jerozolimy ze strony izraelskiej i biskup Ammanu ze strony jordańskiej. Jordan, w miejscu gdzie przyjął chrzest Zbawiciel, stanowi naturalną granicę między tymi państwami.
   
   W tym roku na zachodni brzeg Jordanu przybyły niezliczone rzesze pielgrzymów ochranianych przez izraelskich żołnierzy. Niestety jordańskie władze pozwoliły na przybycie tylko biskupa Ammanu Benedykta z kilkoma kapłanami i dosłownie garstką wiernych.
   Po odprawieniu Liturgii św. Bazylego Wielkiego na polowym ołtarzu patriarcha Jerozolimy Teofil III w uroczystej procesji udał się nad brzeg rzeki, aby dokonać obrzędu wielkiego oświęcenia wód.
   Tradycja oświęcenia wód Jordanu sięga bardzo odległych czasów. Jeszcze w XIX wieku patriarcha zanurzał krzyż w wodzie stojąc w łodzi ustawionej na środku rzeki. Dziś krzyż, umocowany na sznurku i udekorowany wiązką kwiatów, patriarcha rzuca do wody na środek rzeki. W taki sam sposób, lecz nieco później, zanurza krzyż biskup Ammanu.
   W tym roku na oczach tysięcy pielgrzymów wydarzył się wielki cud. Podczas pierwszego zanurzenia krzyża woda w rzece mocno zawirowała i wzburzyła się. Po trzykrotnym, zgodnie z tradycją, zanurzeniu woda w rzece, wzburzona jak fale na morzu, zawróciła i popłynęła w przeciwną stronę. Cud ten trwał ponad godzinę. Zebranych ogarnęła wielka radość, ale i wielkie zdumienie. Pielgrzymi w religijnym zachwycie rzucali się do wody, tak że brzeg Jordanu, porośnięty w tym miejscu trzcinami i tamaryszkiem, został zdeptany w jednej minucie. Niektórzy rzucali do wody wiązanki kwiatów i kwiaty te płynęły po wodzie również w przeciwną stronę. Ktoś z pielgrzymów tak zapamiętale rzucił się do rzeki, że zapomniał zdjąć buty. Jeden pantofel popłynął wartko po wodzie także w przeciwną stronę. Gładkie jak lustro wody Jordanu po oświęceniu wzburzyły się...
   Całe to zjawisko przypominało obraz z życia pierwszych chrześcijan, kiedy całe zgromadzenie w jedności ducha odczuwało obecność Boga. Nikt nie miał wątpliwości, że "przybliżyło się Królestwo Niebios".
   Cud ten powtarza się każdego roku, lecz nie w takiej skali. Po oświęceniu wody Jordan rzeczywiście zawraca i płynie w przeciwną stronę, jednak fale są niewielkie i zjawisko trwa dosyć krótko, dlatego nie każdy z pielgrzymów może je zauważyć.
   Reakcje ludzi na to cudowne zjawisko były różne. Pewien rosyjski dziennikarz, człowiek już starszy, w wielkim zachwycie wykrzyknął: - Ja się po to urodziłem, aby taki cud zobaczyć. Rumuńska zakonnica powiedziała mi, że po powrocie z Jordanu przez trzy dni płakała. Zapytałam ją dlaczego. - Bo Bóg mocą swoją wodę w rzece zawrócił, a ja niegodna, nie boję się Go obrażać codziennie swoimi grzechami - odpowiedziała.
   W żadnej Ewangelii nie zachowały się wzmianki o tym, że podczas chrztu Chrystusa woda w rzece zawróciła. Również święta tradycja o tym milczy.
   Św. Sofroniusz, patriarcha Jerozolimy (żył w VII wieku), rozumiał słowa psalmu "Morze widziało to i uciekło, Jordan płynął wstecz" (114,3) jako proroctwo, że w czasie chrztu Chrystusa Jordan zawróci i popłynie w przeciwną stronę: "Jordan płynął wstecz, widząc ogień Boży, w ciele schodzącego do niego". Widocznie w starożytności istniała pewna tradycja, z biegiem czasu zapomniana.
   Jest jeszcze inne wytłumaczenie tego cudownego zjawiska. W historii Narodu Wybranego Jordan zawrócił bieg trzykrotnie: przed Arką Przymierza, gdy Jozue wprowadzał do Ziemi Świętej dwanaście pokoleń Izraela (Joz 3,14-17), przed prorokiem Eliaszem, kiedy przechodził Jordan, aby wznieść się do nieba w rydwanie ognistym (2 Krl 2,8) i przed prorokiem Elizeuszem, gdy płaszczem Eliasza rozdzielił Jordan na dwie części (2 Krl 2,14).
   Ziemia Obiecana, do której Jozue wprowadzał dwanaście pokoleń Izraela, była starotestamentowym obrazem Królestwa Bożego, a rzeka Jordan jego granicą: "Gdy Izrael wychodził z Egiptu, Dom Jakuba spośród ludu obcego języka, stał się Juda jego świętością, Izrael jego Królestwem. Morze widziało to i uciekło, Jordan płynął wstecz" (Ps 114,1-3).
   Dzisiaj również nikt nie wejdzie do Królestwa Bożego, jeśli nie przejdzie przez Jordan, tzn. nie przyjmie sakramentu chrztu, ponieważ baptysteizm symbolizuje Jordan, a chrzest jest sakramentem wprowadzającym na łono Cerkwi.
   
   Jerozolima
   

Opinie

[1] 2006-03-10 21:09:00 Łukasz
Zdumiewające... Pismo rzekło: "Będą znaki na niebie i na ziemi...". Bogu chwała za ten widzialny znak Jego mocy !
[2] 2006-03-28 13:40:00 opcy
Swoją drogą, gdyby podobnej skali cud wydarzył się pod płaszczem rzymskiegokatolicyzmu, to media na całym świecie wrzałyby przez długi czas. Byłby to niepodważalny argument "prawdziwości" Kościoła RzK. A tak- cisza w eterze. Hmm... Mają oczy, a nie widzą. Bez urazy.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token