Numer 12(246)    grudzień 2005Numer 12(246)    grudzień 2005
fot.
Rosyjskie święto polska codzienność
Michał Bołtryk

   W Rosji 4 listopada po raz pierwszy obchodzono święto państwowe, nazwane Dniem Jedności Narodowej.
   W polskich mediach pisano o przygotowaniach do obchodów jako "antypolskiej operacji medialnej", w którą zaangażowała się rosyjska Cerkiew prawosławna. Gdzie indziej przedstawiano nowe święto jako "wyraz antypolskiej fobii".
   4 listopada i nazajutrz antyrosyjskość w polskich mediach sięgnęła zenitu. W "Rzeczpospolitej", w tekście "Święto dla polonofobów", Sławomir Popowski drwił: Święto obchodzono, bo tak sobie życzył Kreml. Machina propagandowa sterowana z Kremla została puszczona w ruch na najwyższych obrotach... A wszystko dodatkowo podlano ideologicznym sosem, z matuszką Rosją podnoszącą się z kolan. Obudzono demony - straszył Popowski - nad którymi Kremlowi trudno będzie zapanować.
   Paweł Reszka, korespondent z Moskwy, z lubością podparł się ankietą "Izwiestii", odpowiadającą na pytanie, po co Rosjanom to święto. Dla ośmiu procent, aby dobrze zjeść, dla 20 - dobrze wypić, a 72 proc. dłużej pośpi (tak nawiasem mówiąc, co odpowiedzieliby Polacy na pytanie, co robili 11 listopada?).
   W "Rzeczpospolitej" wystąpił "reprezentatywny" Rosjanin Jewgienij Kisielow, "niezależny" komentator. - To nowe święto wywołuje we mnie uczucie wstydu - wyznał. A potem objaśnił mechanizm świętowania w Rosji: "Mechanizm był prosty: Rosjanie lubią i szanują tylko te święta, kiedy dostają wolne, mogą odpoczywać, pojechać za miasto, a choćby i wypić. Do tego wymyślono Dzień Jedności Narodowej".
   Takie i podobne myśli i mądrości lały się strumieniem poprzez polskie media.
   Szkoda. Bo przecież z datą 4 listopada 1612 roku wiążą się określone zdarzenia, w których Polacy byli stroną bardzo aktywną. Nie wystarczy napisać o rocznicy "przegnania polskich najeźdźców z Kremla".
    Jak tam się znaleźli, za czyją sprawą?
   W 1598 roku, kiedy wraz ze śmiercią cara Fiodora wygasła rządząca Rosją od 270 lat dynastia Rurykowiczów, zaczęła się w Rosji smuta.
   Z zamętu u sąsiada postanowił skorzystać Watykan, posługując się polskimi politykami i wojskiem polsko-litewskim. Przypomnijmy, od 1596 roku na Litwie triumfowała unia brzeska. Jezuici kontrolowali politykę zagraniczną polskich królów. Już dziesięć lat wcześniej Antoni Possevin obiecywał, w imieniu papieża Sysktusa V, polskiemu królowi Stefanowi Batoremu na wojnę z Moskwą pieniężną pomoc.
   Potem wynaleziono Dymitra Samozwańca (przysięgał on papieżowi Klemensowi XIII trwać w katolicyzmie i zaprowadzić katolicyzm w ruskim narodzie). Wkrótce ożeniono go z Maryną Mniszech. I Dymitr Samozwaniec, bez boju, przywitany przez Święty Synod Rosyjskiej Cerkwi, wjechał triumfalnie do Moskwy.
   Biskup Teodozjusz z Astrachania oprotestował wjazd Samozwańca, więc szybko zamknięto hierachę w monasterze, a jego dom zburzono.
   Z polecenia Dymitra zdjęto z tronu patriarchę Hioba i postawiono arcybiskupa Riazania, Greka Ignacego. Wkrótce nuncjusz papieski w Polsce powiadomił Watykan, że patriarcha Ignacy jest gotów na unię... Działy się "cuda i dziwy". Ale wkrótce wyszło szydło z worka. Podczas ślubu Dymitr Samozwaniec i Maryna nie podeszli do czaszy i nie przyjęli priczastija. Na tym kłamstwie - pisze A. W. Kartaszew w "Oczerki po istorii Russkoj Cerkwi" - Samozwaniec i Polacy skręcili sobie kark.
   Potem było powstanie bojarów i kniazia Wasyla Szujskiego, zabójstwo Samozwańca. Zdjęto patriarchę Ignacego i wybrano Hermogena z Kazania, który wcześniej ucierpiał od Samozwańca.
   Ale smuta trwała.
   W obozie polskim pojawił się nowy Dymitr Samozwaniec, zwany później jako "Wor tuszynskij" - złodziej z Tuszyna.
   "Tuszyńcy" rozprawili się srogo z prawosławnym duchowieństwem. Pskowski biskup Giennadij zmarł od trosk, biskup Suzdala zmarł na wygnaniu, biskup z Kołomy Józef został zamęczony, podobnie postąpiono z arcybiskupem Tweru Teoktystem.
   Troice-Siergiejewska Ławra była oblegona przez szesnaście miesięcy. Z 2400 obrońców ławry zostało przy życiu mniej niż dwustu.
   Potem pojawili się starosta Kuźma Minin Suchoruki i książę Dymitr Michajłowicz Pożarski. Z Kazania przybyła do wojska rosyjskiego Kazańska Ikona Bogarodzicy.
   A 4 listopada 1612 roku oswobodzono Moskwę od najeźdźców. Potem Sobór Ziemski wybrał na cara 16-letniego Michała Romanowa...
   Dzień Jedności Narodowej świętowano w Rosji skromnie. Prezydent Putin złożył kwiaty pod moskiewskim pomnikiem Kuźmy Minina i Dmitrija Pożarskiego, a patriarcha Aleksy II odprawił molebien w Niżnim Nowgorodzie. W krótkich przemówieniach wzywano do jedności narodowej. O Polakach nie wspomniano.
   Tydzień później Polska obchodziła święto Odzyskania Niepodległości. Z tej okazji zorganizowano pod patronatem prezydenta elekta Lecha Kaczyńskiego koncert w Filharmonii. Zaproszono korpus dyplomatyczny. W programie znalazły się fragmenty pamiętników Ignacego Jana Paderewskiego. Aktor odczytał fragment zawierający wspomnienia z Petersburga, o wrodzonej, rosyjskiej właściwości nie picia, ale chlania wódki...

   

Opinie

[1] 2005-12-23 20:27:00 Wołodia
A czyż Ruscy nie chlają wódy stakanami?
[2] 2005-12-24 19:32:00 k
a nawet jeśli... to czy na tej podstawie należy oceniac ich jako ludzi gorszych? A jeśli piją to przeciez piją za swoje!!! Więc o co chodzi?
[3] 2005-12-27 15:22:00 Wołodycia
I wszyscy Słowianie traktują to z solidarnym zrozumieniem, mam nadzieję.
[4] 2006-01-02 02:10:00 Iwan (Pawel) Wtoroj
A jednak kacap przechszczony na katolika rzymskiego odgryzl sie.
Nie przejmujmy sie tym.Tak sie przejawia kompleks nizszosci.
[5] 2006-01-17 23:07:00 jerzy
plucie na rosjan to juz w Polsce sa zawody
[6] 2006-03-07 05:46:00 automaton5067@pporth
automaton5067@pporthodoxia.com.pl
[7] 2006-03-07 05:46:00 kept Content-Type:
as8071@pporthodoxia.com.pl
[8] 2006-05-07 18:54:00 Tad
wódka i coca-cola to nazwy płynów stosowanych w gastronomii,kuchni polskiej i zagranicznej.Znane są przypadki picia obu tych płynów w dużych ilościach,niekiedy z uszczerbkiem dla zdrowia.Wódka powoduje czasami rozchwiany chód,pomroczność jasną,kaca.(nauka i praktyka notuje też liczne dobrodziejstwa wiązane z wódką)Picie wódki intensywne lub z gwinta rzeczywiście nazywane jest w naszym kręgu kulturowym "chlaniem" jak to zauważył pamiętnikarz Paderewski Jan Ignacy.A mnie zastanawia dlaczego wypicie litra coca-coli,z butelki,w miejscu publicznym nie nazywa się chlaniem.A cola też nie zawsze jest dla organizmu obojetna-podnosi poziom glukozy niebezpiecznie,rozpuszcza szkliwo na zębach,zamula trzewia i generuje tzw.czknienia
[9] 2008-10-11 19:27:00 olo
Taż Poljaki eto nje nacja eto profesja , ich nje spraszivat' im prikazivat' !

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token