Numer 12(246)    grudzień 2005Numer 12(246)    grudzień 2005
fot.
Widziane z Syrii
oprac. Ałła Matreńczyk
Z archimandrytą Aleksandrem (Jelisowym) przedstawicielem patriarchy Aleksego II przy patriarsze antiocheńskim i całego Wschodu Ignacym IV rozmawia Siergiej Putiłow
   
   
   - Antiocheńskiemu patriarchatowi, którego wierni są w większości Arabami, nierzadko zarzuca się wyraźną antyizraelską postawę w próbach uregulowania bliskowschodniego konfliktu. Jak możecie to skomentować?
   
   - Nie mógłbym tak ogólnikowo opowiedzieć o zdecydowanej antyizraelskiej postawie antiocheńskiej Cerkwi prawosławnej. W palestyńsko-izraelskim konflikcie patriarcha Ignacy za najważniejsze zadanie uważa ochronę chrześcijaństwa, o którym politycy często zapominają. Jerozolima, zdaniem patriarchy, jest także chrześcijańskim miastem. To niesprawiedliwie, by koncentrować się wyłącznie na muzułmańsko-żydowskim czynniku. W jednakowy sposób można też potępić i palestyńskich muzułmanów, którzy niszczą na swym terytorium biblijne święte miejsca, wspólne dla chrześcijan i żydów. Z drugiej strony sumienie chrześcijańskie nie może być spokojne, dopóki leje się krew zarówno Palestyńczyków, jak i Żydów. Nie może być spokojne także wtedy, kiedy w obozach dla uchodźców na terenie Syrii i w Libanie, w niewolniczych, nieludzkich warunkach wyrosły już całe pokolenia Palestyńczyków wypędzonych z ziem okupowanych przez Izrael. Myślę, że to wszystko należy uwzględnić, kiedy określa się stosunek antiocheńskiej Cerkwi prawosławnej do konfliktu izraelsko-palestyńskiego.
   
   - Jak przebiega proces ustanawiania dialogu między patriarchatem antiocheńskim i jakobitami? Powszechnie wiadomo, że za sprawą działalności unitów zmniejsza się liczba wiernych narodowej syryjskiej Cerkwi - jakobickiej. Jeżeli na początku ubiegłego wieku ich liczbę szacowano na 150 tysięcy, to obecnie ta jedna z najstarszych gałęzi chrześcijaństwa liczy w Syrii nie więcej niż 80 tys. wiernych. Niedawno przestały istnieć diecezje w Aleppo, Chami, Chomsu. A to dlatego, że zdecydowana część parafian przeszła na stronę unii. A przecież stosunki prawosławnych z jakobitami powinny być łatwiejsze - należymy do wspólnej wschodniej tradycji chrześcijaństwa.
   
   - Nie są mi znane przypadki nawrócenia syro-jakobitów na prawosławie, ani procesy odwrotne. Każda z tych Cerkwi żyje w oddzielnej wspólnocie, zachowując swoje tradycje. Zwierzchnikiem syro-jakobickiej Cerkwi, "starożytnych chrześcijan", jest obecnie światobliwy mar Ignacy Zakka I Iwas, patriarcha miasta Antiochii i całego regionu apostolskiej katedry, który niedawno obchodził 25-lecie patriarszej służby. Dialog bezsprzecznie jest niezbędny. Cała historia syro-jakobitów świadczy dobitnie o tym, jak zgubne jest oddzielenie od powszechnego prawosławia. I tylko powrót na łono Matki Cerkwi może wlać w starożytną gałąź prawosławia życiowe siły, niezbędne dla duchowego rozwoju i rozkwitu. Rzymski uniatyzm, zgubna polityka Watykanu wobec wschodniego chrześcijaństwa, jest niebezpieczny nie tylko dla syro-jakobickiej Cerkwi, ale i dla wszystkich bliskowschodnich chrześcijan. I ta polityka prowadzi ostatecznie nie do jedności, lecz do wewnętrznych sprzeczności.
   
   - Powróćmy do problemu przezwyciężenia półtoratysiącletniego podziału między koptami czy jakobitami a prawosławnymi, w szczególności zaś greckimi patriarchatami - antiocheńskim i aleksandryjskim. W syryjskich prawosławnych świątyniach i wspólnotach Maaluli, Damaszku, Chomsu widziałem wiele "koptyjskich" ikon Bogarodzicy Zejtuńskiej. Przypomnę, mowa o objawieniu tysiącom ludzi Matki Bożej w latach 1969-1970 w Zejtunie (dzielnica Kairu). Cud ten został uznany przez koptów i jakobitów, ale nie przez prawosławnych. Tym niemniej, na całym prawosławnym Bliskim Wschodzie rozprzestrzenia się kult cudownej Zejtuńskiej Ikony Bogarodzicy. Czy możliwe jest uznanie tego cudu w Rosji?
   
   - Jeżeli chodzi o cudowne ikony Matki Bożej, to sądzę, że wszystkie one pojawiały się nieprzypadkowo. Ich objawienie było związane z duchowym i wynikającym z niego po-litycznym i społecznym życiem narodu. Właśnie w ten sposób rosyjska Cerkiew prawosławna czci Włodzimierską, Tichwińską, Kazańską, Dońską i inne ikony Matki Bożej. I chociaż zasada oddawania czci dla wszystkich chrześcijan pozostaje wspólna - obraz Matki Boga, który przyjął ciało, w każdej Cerkwi są jeszcze znaki szczególnego opiekuństwa Królowej Niebios właśnie wobec niej, wyrażone w cudownych okolicznościach jej objawień.
   Zresztą, muszę tutaj sprostować, błędnie nazwaliście antiocheńską Cerkiew prawosławną grecką. W 1899 roku zwierzchnikiem Cerkwi antiocheńskiej został pierwszy arabski patriarcha - Melecjusz (Dumani) i już od ponad stu lat w nabożeństwach używa ona wyłącznie arabskiego języka, a patriarchę Ignacego traktuje się jako chrześcijańskiego patriarchę właśnie arabskiego świata.
   Ale i chrześcijaństwo, propagowane tutaj po raz pierwszy przez apostołów Piotra i Pawła, było głoszone w języku aramejskim, w którym do dziś porozumiewa się ludność Maaliulia.
   
   - Jak oceniacie perspektywę zjednoczenia Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej z Rosyjską Cerkwią Prawosławną za Granicą, zwłaszcza na tle majątkowych sporów o działki w Izraelu i Autonomii Palestyńskiej?
   
   - Kwestia jedności rosyjskiej Cerkwi prawosławnej w mojej osobistej ocenie jest jednoznaczna bez wszelkich majątkowych zastrzeżeń. Najważniejsze, by "jednym sercem i jednymi ustami" wyznawać prawosławną wiarę. (...) Można dyskutować nad majątkowymi i innymi zewnętrznymi ustaleniami, aż do przyjęcia zadowalającego wszystkich wariantu. Oczywiście, duchowieństwo Cerkwi za granicą jest ostrożne, obawiając się znacznych materialnych strat - obawy te wynikają z braku osobistych, ludzkich kontaktów między dwiema częściami rosyjskiej Cerkwi prawosławnej, ale będzie się to zmieniać.
   Kiedy byłem proboszczem rosyjskiej parafii w Bejrucie, miałem kontakt z dwiema wspólnotami - moskiewskiego patriarchatu i Cerkwi rosyjskiej za granicą, które nie modliły się wspólnie. Zarubieżnicy chodzili do cerkwi bejruckiej metropolii antiocheńskiej Cerkwi prawosławnej. Jednak moje osobiste kontakty z przedstawicielami Cerkwi za granicą przywiodły ich do naszej parafii, na której niebieskich opiekunów wybraliśmy Nowych Męczenników i Wyznawców Rosyjskich. Stopniowo wchodzili w nasze życie liturgiczne, zaczęli przystępować do spowiedzi i Eucharystii, a w 2000 roku po kanonizacji Świętych Nowych Męczenników i Wyznawców, wśród których znalazł się car Mikołaj z rodziną, libański podział został całkowicie zlikwidowany.
   
   - Archimandryto, na czym polega specyfika służby rosyjskiego duchownego w tak egzotycznym regionie, jak Bliski Wschód?
   
   - Moje codzienne zajęcia nie mają w sobie nic heroicznego. To systematyczna praca z miejscową cerkiewną hierarchią, duchownymi i wiernymi, tak żeby zainteresować ich życiem rosyjskiej Cerkwi prawosławnej, podtrzymywać szacunek i dobry do niej stosunek. To moje duszpasterskie podróże po regionie, gdzie odprawiam nabożeństwa w języku słowiańskim w różnych miastach Syrii, Libanu, a kiedy jest to możliwe także w Iraku. Tym nabożeństwom towarzyszą spotkania z ciekawymi ludźmi, którzy z różnych przyczyn znaleźli się z dala od ojczyzny. Moja służba to działalność oświatowa wśród rodaków, praca w szkole średniej przy ambasadzie w Syrii, podtrzymanie filii tej szkoły w Aleppo i Bejrucie, itd. Dla mnie to moje życie.
   
   Na podst. www.siedmitza.ru z 21 X 2005 r.
   

Opinie

[1] 2005-12-22 23:11:00 Paweł Hamerski
po polsku i po syryjsku (w tamtejszej transkrypcji z alfabetu arabskiego na łaciński) pisze się "Homs", a "Chami" to zapewne miała być "Hama".
[2] 2006-01-03 12:25:00 Michael Abdalla
Pomimo że "unia z Rzymem" ukradła wielu wyznawców, jednak w Aleppo nadal prężnie działa diecezja syryjsko "jakobicka". Także miasto Homs jest obecnie siedzibą biskupią tegoż Kościoła.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token