Numer 12(246)    grudzień 2005Numer 12(246)    grudzień 2005
fot.
Z dwóch stolic - Tibilisi
Michał Bołtryk
TBILISI
   
   Ze wzniesienia, gdzie spoczywa królewna Szuszanik , przemieszczamy się na jeszcze wyższe wzniesienie. Z oddali widać szare mury - ścianę. Po gruzińsku ściana, to:
   
   NARIKAŁA
   
   Narikała to cel naszej wspinaczki. Część drogi pokonujemy mikrobusami. Dalej wąską i stromą uliczką maszerujemy pieszo. Panuje upał. Słychać cykanie cykad.
   Idziemy do najstarszej części miasta. Taka ściana w czasach wojowniczego króla Wachtanga Gorgasala (panował w latach 446-510) otaczała całe miasto. Nasz przewodnik Merab mówi, że w mieście tym stało wówczas sześćdziesiąt cerkwi. Umocnienia wokół miasta chroniły mieszkańców przed wrogami, któ¬rych nie brakowało. Chroniły z różną skutecznością.  Widok na cerkiew św. Mikołaja za murami
   Tbilisi zajmowali Persowie, Bizantyńczycy, Chazarowie. To było na początku VII wieku, Potem po władzę nad światem sięgnęli Arabowie. Wyznawcy islamu, wyrośli z małej sekty religijnej, zbudowali potęgę imperialną. W końcu VII w. za murami tbiliskiej twierdzy zasiadł emir, który zarządzał w imieniu kalifa Kartlią i resztą wschodniej Gruzji. W VIII wieku gruziński pisarz narzekał: My, wierni chrześcijanie, żyjemy w jarzmie niewoli, znosimy prześladowania i ubóstwo, spętani nędzą niby żelaznymi okowami, cierpimy i marniejemy pod ciężarem daniny, jaką z nas ściągają.
   Inna sprawa, w ciągu kilku stuleci muzułmańskiego panowania, kronikarze piszą z uznaniem o pełnym przepychu, kwitnącym, sławnym i wielkim mieście handlowym Tyflisie.  Narikała - ściana i fragment cerkwi św. Mikołaja
   Ale nic nie jest wieczne. Już na początku XII wieku kali¬fat pogrążył się w chaosie. Sytuację wykorzystał gruziński król Dawid Budowniczy (1089-1125). Po krótkim oblężeniu bramy murów Tbilisi stanęły przed zdobywcami otworem. Plądrowanie miasta trwało tylko trzy dni. I, jak zaznaczają arabscy kronikarze, Dawid okazał łaskę muzułmańskim mieszkańcom, dał ukojenie ich sercom, wielkodusznie pozostawił ich w spokoju . Ba, nawet zakazał Gruzinom wprowadzać świnie do muzułmańskiej dzielnicy miasta.
   Następca Dawida, Dimitri I (1125-1154), ortodoksyjny chrześcijanin, często przysłuchiwał się piątkowym modłom w tbiliskim meczecie. Potem wychodząc z meczetu obdarowywał mułłę sztukami złota...
   Wieki minęły. Z krajobrazu Tbilisi zniknęły wszystkie cerkwie.
   Dopiero w 1992 roku przystąpiono za murami do budowy cerkwi. W 1997 roku cerkiew wyświęcono ku czci św. Mikołaja.  Anczischati
   Z dziedzińca, gdzie stoi cerkiew, rozciągają się wspaniałe widoki na wzgórza otaczające Tbilisi i na niższą część miasta.
   
   ANCZISCHATI
   
   Przed nami Anczischati. Tak Gruzini nazywają cerkiew św. Marii, zbudowaną przez następcę Wachtanga Gorgasalana, Daczę Udżarmijskiego w VI wieku.
   Bazylika wychodzi na ulicę Szawteli na starym mieście. Cerkiew nazwę otrzymała w XVII wieku. Stało się to w związku z przeniesieniem wtedy do Tbilisi z anczijskiego soboru ikony.
   Anczi to miejscowość w dawnej południowej prowincji wielkiej Gruzji. Dziś leży na terenie Turcji. Anczis chati po gruziński znaczy - ikona z Anczi. Czasami mówi się ikona z Edessy. Dlaczego?
   To się wiąże z legendą o królu Abgarze . Jej najstarszą wersję podaje Euzebiusz z Cezarei. Według tego podania toparcha Edessy Abgar V zachorował na leprę (trąd). Nie znajdując pomocy u medyków, zwrócił się z prośbą o uzdrowienie do Chrystusa.
   Historii korespondencji króla Abgara z Chrystusem i cudownego uzdrowienia dotyczy fragment apokryficznej "Ewangelii gruzińskiej" (przetłumaczył ją na język polski i opublikował przed wojną w czasopiśmie "Elpis" św. Grzegorz Peradze).  Mtacminda. Cerkiew ze źródełkiem św. Dawida,
   Wedle apokryfu posłaniec Abgara dotarł do Jezusa z listem, gdzie było napisane: "Ja, Abgar, król ormiański, jestem niewolnikiem Jezusa. Jeżeli wszyscy wierzą w Ciebie, ponieważ Cię widzieli, to ja, mimo iż Cię nie widziałem, uwierzyłem, że Ty jesteś Synem Bożym i zstąpiłeś z nieba, aby zbawić straconego człowieka. Ja także jestem stracony fizycznie; jeśli będziesz chciał, to przyjdź do mego kraju i ulecz mnie...". Na to Chrystus odpowiedział: "Nie mogę tam pójść, ponieważ zamierzam iść do mego Ojca. Po wniebowstąpieniu zaś wyślę do Abgara ucznia mego, Tadeusza, który wyleczy go i pobłogosławi króla oraz jego królestwo".
   Poseł Abgara, zobaczywszy Jezusa, nie chciał wracać do swego pana. Postanowił posłać wizerunek Chrystusa. Czynił próby prze¬niesienia oblicza Chrystusa na płótno. Wszystkie nieudane. Wówczas Jezus zapytał go: "Czemu Mnie malujesz?". Posłaniec odpowiedział: "Król nasz bardzo pragnie Cię zobaczyć. Wydał nawet rozkaz: - Jeżeli nie przyjdzie sam, namalujcie Go i przynieście mi Jego obraz, a przez to samo już wyzdrowieję". Jezus usłyszawszy po raz drugi o wierze Abgara, wziął chustę lnianą i przyłożył ją do swojej twarzy, a wówczas na chuście odbiło się oblicze Jezusa takie, jakim było w rzeczywistości. Potem Jezus, wręczając chustę posłom króla, rzekł: "Weźcie ten obraz dla Abgara ode Mnie wraz z moją modlitwą i błogosławieństwem. Zostanie on wybawiony trzy razy. Najpierw przez ten obraz, potem przez Tadeusza i po raz trzeci przez chrzest".
   Posłowie z wizerunkiem Chrystusa wrócili do Edessy, do siedziby króla Abgara. Król spojrzawszy na obraz Chrystusa cudownie ozdrowiał.
   Wizerunek Chrystusa na płótnie (Nierukotwornyj Spas ) był przechowywany w Edessie. W oparciu o ten wizerunek pisano ikony Chrystusa. Jedna z nich znalazła się w Anczi, potem przeniesiono ją do Tbilisi. Ku czci tej ikony wzniesiono bazylikę.
   Edessa przyjęła chrześcijaństwo za króla Abgara IX (179-216). W III wieku znajdowało się tu centrum chrześcijaństwa syryjskiego.
   Dziś w miejscu dawnej Edessy leży tureckie miasto Urfa. W Anczi, w dawnej świątyni chrześcijańskiej, znajduje się meczet.
   A ikona z Edessy, albo Anczischati, znajduje się w Państwowym Muzeum w Tbilisi.
   
   MTACMINDA
   
   Przed wieczorem wybraliśmy się na jeszcze wyższe wzgórze Tbilisi. To miejsce nazywa się Mtacminda.
   I tu tylko do dolnych partii wzgórza docierają nasze samochody. Dalej - piesza wspinaczka. Podróżnicy z czasów istnienia Gruzji radzieckiej opisują to miejsce jako bajeczny park jak ogrody Semiramidy , gdzie dojeżdżało się prosto ze śródmieścia kolejką linową.
   Kolejka już dawno nie funkcjonuje. A miejscu przywrócono pierwotne znaczenie.
   Na wzgórzu, z którego rozpościerają się piękne widoki na tętniące pośpiechem Tbilisi, cisza i spokój. Z tą ciszą harmonizują koncerty cykad.  pielgrzymi przy cerkwi św. Dawida
   Na wzgórzu znajduje się niewielka nekropolia zasłużonych obywateli Gruzji. Są tu pochowani najwybitniejsi pisarze, kompozytorzy, aktorzy, reżyserzy, politycy. Wśród pisarzy gruzińskich znajduje się okazały grobowiec rosyjskiego twórcy Gribojedowa . Gribojedow był ożeniony z Gruzinką Natalią . Tu także znajduje się grobowiec matki Stalina .
   Ale nie z tych powodów jesteśmy na Mtacminda. To wzgórze jest związane ze świętym Dawidem Garadżijskim . O nim i jego czynach opowiada nasz przewodnik Merab .
   Dawid Garadżijski należy do trzynastu starców, którzy w szóstym wieku przybyli do Gruzji z Syrii. Ojciec Dawid na swoją siedzibę wybrał wzgórze na skraja stolicy Kartlii - Tbilisi. Właśnie tu jesteśmy. Swoim życiem i nauczaniem święty Dawid nawrócił wielu Gruzinów na chrześcijaństwo.
   Niestety, jak to w życiu bywa, nie wszystkim to się spodobało. Niektórzy z pogan namówili brzemienną kobietę, aby wskazała na Dawida jako ojca jej przyszłego dziecka. Tbilisi, nasz hotel przy ulicy Aleksandra Dumasa
   O. Dawid nie uląkł się tłumu i obmowy. Mocą ducha rozkazał dziecku w łonie kobiety: - Odezwij się i powiedz, kto jest twym ojcem. Tłum usłyszał odpowiedź dziecka: - Kowal.
   Oszalały tłum ukamienował kobietę. Ojciec Dawid zrozpaczony tym, że nie zdołał ocalić niewinnej kobiety, postanowił opuścić wzgórze. Rzucił swą mantiję na rzekę Mtkwari (Kurę) i wraz z uczniem Łukianem popłynęli z prądem wody w stronę pustyni Garedżi. Tam także święty Dawid zasłynął z wielu cudów.
   A w XVI wieku na wzgórze koło Tbilisi, gdzie tysiąc lat wcześniej nauczał święty Dawid, przybyli ojcowie z Atosu i wznieśli tu cerkiew świętego Dawida. A słowo Mtacminda oznacza - Święta Góra. Od czasu niepodległości Gruzji na wzgórzu Mtacminda swoją koleją to¬czy się życie religijne. Przybywa wielu pielgrzymów. Modlą się w ciszy i skupieniu, spacerują pomiędzy grobami wielkich Gruzinów, piją wodę ze źródełka św. Dawida.
   Opuszczamy Świętą Górę i jedziemy do Tbilisi na ulicę Aleksandra Dumasa, gdzie mieści się nasz hotel.
   Następnego dnia wyruszymy do starożytnej Kolchidy, gdzie argonauci pod dowództwem Jazona odnaleźli złote runo.
   
   fot. autor
   

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token