Numer 12(246)    grudzień 2005Numer 12(246)    grudzień 2005
fot.
Album jednej cerkwi
Anna Radziukiewicz

   To pierwszy album poświęcony jednej tylko cerkwi. Cerkiew to wyjątkowa na mapie Polski. Jedna z najstarszych. I jak napisano we wstępie do albumu, "mająca najpiękniejszy i najstarszy ikonostas". Katedralna cerkiew Przemienienia Pańskiego w Lublinie, to jej poświęcono album - ze wszech miar potrzebny i wydany godnie tego zabytku, od lat 80. ubiegłego wieku pieczołowicie remontowanego.
   
   Oczkiem w głowie restauratorów stał się ikonostas. Najstarsze w nim ikony swą metryką wyprzedzają wiek cerkwi. Pochodzą nawet z pierwszej połowy XVI wieku. Są to ikony przedstawiające cykl dwunastu najważniejszych świąt w roku liturgicznym. Wszystkie je wydawca zaprezentował w albumie. Ikony późniejsze z ikonostasu również. Także polichromie i freski na ścianach i suficie oraz zabytkowe utensylia i inne przedmioty starannie sfotografowane przez Sławomira Wyspiańskiego.
   To nie folder, więc nikt nie musiał szczędzić miejsca, pokazując piękno ikon, całego wnętrza i architektury świątyni, wybitnego przykładu tak zwanego renesansu lubelskiego.
   Chcę jeszcze zwrócić uwagę na rzadki wciąż w prawosławnym świecie przypadek starannego, przemyślanego, powiedziałabym czystego, nieprzegadanego opracowania graficznego albumu (Katarzyna Cichoń-Chudowolska ).
   Całość powstała pod redakcją niestrudzonego Krzysztofa Leśniewskiego .
   Tekst lubelskich historyków Grzegorza Kuprianowicza i Mikołaja Roszczenko , napisany dobrym językiem, klarowny, otwiera album, stanowiąc niezbędny komentarz do całości.
   Cerkiew to przecież nie tylko jej architektura i wystrój. To przede wszystkim zawiła historia ludu Bożego, który w niej się gromadzi. I o tym jest przede wszystkim we wstępie.
   A historia, tu w Lublinie, nie szczędziła cierpień swemu ludowi. Obecną cerkiew, nie pierwszą w tym mieście, budowano od 1607 do 1633 roku, w wieku dla prawosławnych na tych terenach "burz i naporu".
   Wszak już było po roku 1596, po wprowadzeniu unii - możecie zapytać, więc jak prawosławni mogli robić więcej, niż kryć jedynie słomianą strzechą swe świątynie? W Lublinie mogli, bo na ten okres przypada duszpasterstwo wybitnego duchownego Sawy Passkiego , autora nowego przekładu zbioru kanonów cerkiewnych, który potrafił przyciągnąć do lubelskiego bractwa już w 1601 r. przedstawicieli znakomitych rodów: Konstantego Ostrogskiego, Hryhorija Sanguszko-Kaszyrskiego, Akima Koreckiego, Pawła Druckiego-Lubeckiego, Jurija Czartoryjskiego, Hryhorija Czetwertyńskiego . To ci wielmożowie wspierali budowę.
   Unici byli czujni. Próbowali przejąć świątynię, popierani przez Kościół rzymskokatolicki i władze miasta. Czujni byli i prawosławni. Hiob Borecki , ówczesny metropolita kijowski, posyłał do Lublina wybitnych uczonych prawosławnych, którzy wykładali w brackiej szkole, dbając o poziom świadomości prawosławnych.
   W każdym razie udało się dotrwać aż do wyświęcenia cerkwi w 1633 r., którego dokonał sam metropolita kijowski Piotr (Mohyła) .
   Ale dwa lata później unici napadli na cerkiew i zabrali ją. Gorzej, ten akt bezprawia usankcjonował w 1638 ro-ku król Polski Władysław IV , czym bardzo wzburzył ruską szlachtę. Jej protesty dotarły do króla. Król kazał unitom zwrócić cerkiew. Zwrócili w 1639 roku. Nie na długo. W 1645 roku znów wyciągnęli po nią ręce. I zabrali. Ale znów uderzył ich ktoś po rękach. Tym razem był to Bohdan Chmielnicki , bo to on powstał w 1648 roku i domagał się ze swymi Kozakami zniesienia w pierwszym rzędzie "przeklętej" unii i zwrotu prawosławnym wszystkich zabranych cerkwi. Unici musieli go usłuchać, bo lała się krew. Cerkiew zwrócili w 1650 roku. Ale w zasadzie tylko się przyczaili, by rok później dokonać znów skutecznego skoku na cudze mienie. W 1651 roku w lubelskiej cerkwi znów panowali unici. Dlaczego? Bo Kozacy ponieśli pod Beresteczkiem klęskę. Nie było komu bronić prawosławnych.
   Ale to nie koniec.
   W 1655 roku Kozacy wkroczyli do Lublina, a wraz z nimi prawosławni do swej cerkwi. Ale unici mieli już długie doświadczenie w zajmowaniu cudzego. Zaraz prawosławnych z cerkwi wygonili. W 1658 roku z kolei król wygonił z cerkwi unitów, bo musiał respektować porozumienia ugody hadziackiej, a ta domagała się zwrotu cerkwi prawosławnym.
   Na nic jednak zdały się ugody. Prawosławni w drugiej połowie XVII wieku słabli. Umierali ich możnowładcy. A dzieci tychże latynizowały się i polonizowały.
   Do lubelskiej cerkwi znów triumfalnie wkroczyli - na długie lata - unici. A jeszcze w następnym wieku założyli przy niej bractwo św. Onufrego Wielkiego - by lud ruski odciąć od wpływów zawsze prawosławnego monasteru świętego Onufrego Wielkiego nad Bugiem.
   Takie historie opowiadają w albumie dwaj historycy z Lublina, prowadząc nas i przez wiek osiemnasty, zdawało się ostatecznego triumfu nad prawosławiem, i dziewiętnasty, i dwudziesty, niemniej trudny od siedemnastego. A mury cerkwi Spasa w Lublinie to wszystko rejestrowały.
   Więc sięgnijmy po album, by posłuchać dalszych historii i nasycić się pięknem dziś katedralnej świątyni.
   
   Katedralna cerkiew pw. Przemienienia Pańskiego w Lublinie, redakcja Krzysztof Leśniewski, Lublin 2005
   

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token