Numer 12(246)    grudzień 2005Numer 12(246)    grudzień 2005
fot.
Największa nagroda o.Wincentego
Michał Bołtryk
W niedzielę 13 listopada w cerkwi św. św. Cyryla i Metodego w Białej Podlaskiej świętowaliśmy 50-lecie posługi kapłańskiej o. Wincentego Pugacewicza i "złote gody" - 50 lat pożycia małżeńskiego o. Wincentego
   i matuszki Neoniły z domu Laszewicz. Liturgii przewodniczył władyka Abel, arcybiskup lubelsko-chełmski. W uroczystości wzięli udział wojewoda lubelski Andrzej Kurowski, konsul Republiki Białoruś w Białej Podlaskiej i władze Białej Podlaskiej na czele z prezydentem Andrzejem Czapskim.

   
   Moi drodzy - mówił władyka Abel do zebranych w bialskiej świątyni - to dla nas dzień szczególny. Dziś czynimy dziękczynienie Bogu za wielki dar posługi ojca Wincentego Pugacewicza. Nasz jubilat przez pięćdziesiąt lat, tam gdzie posługiwał, uczył cierpliwości, dyscypliny, mądrości teologicznej. Wszystko czynił, mając w sercu strach Boży, tak jak wielcy Ojcowie Cerkwi.
   Sam pamiętam lata 70., gdy ojciec Wincenty służył w Terespolu. W jak trudnych warunkach trzeba było wtedy duszpasterzować. O. Wincenty i matuszka Neoniła podczas jubileuszowych uroczystości
   Z czasem wiele się zmieniło. A dzięki pracy naszego jubilata, jego matuszki i parafian, mamy w Białej Podlaskiej nową świątynię i nowy dom parafialny.
   Prawosławie tu dobrze wpisało się w cały kontekst życia religijnego naszej Cerkwi i życia społecznego w tej części naszego kraju.
   Życzenia jubilatowi przysłał metropolita Sawa. W adresie dziękował za posługę duszpasterską przez pięćdziesiąt lat.
   Przyszliście na tę ziemię - pisał metropolita - w okresie powojennym, aby budować strukturę Cerkwi. Dziś pracuje tu młode pokolenie kapłanów. Oni są tym ziarnem, zasianym przed laty przez was.
   O. Wincenty Pugacewicz otrzymał wiele prezentów i dowodów wdzięczności. Od władyki Abla krzyż z ozdobami, a prezydent Aleksander Kwaśniewski, na wniosek lubelskiego wojewody, nagrodził jubilata Złotym Krzyżem Zasługi.
   Podczas obiadu pod adresem jubilatów - o. Wincentego i matuszki Neoniły - złożono wiele życzeń, w tym były premier Józef Oleksy, którego - jak powiedział - łączy z jubilatem wieloletnia znajomość.
   Uroczystość umilał chór męski pod dyrekcją Andrzeja Boubleja.
   Ojciec Wincenty Pugacewicz urodził się 1 sierpnia 1934 roku w Dziadkowicach na Podlasiu. Tam też ukończył siedmioklasową szkołę podstawową.
   Dziadkowice należały do parafii w Czarnej Cerkiewnej, oddalonej o dziesięć kilometrów.
   - Przed wojną w naszej wsi - mówi o. Wincenty - połowa mieszkańców należała do Cerkwi prawosławnej. Dziś może dwie, trzy rodziny są prawosławne. Zdarzenia kilku lat powojennych doprowadziły do takiego stanu. Prawosławnych Białorusinów polskie podziemie wyganiało do "raju", czyli za Bug. Te napady, rabunki... Niektórzy zostali zabici. Mojemu ojcu zabrali tylko co kupiony materiał na sutannę.
   Pamiętam, jak stryj Michał Pugacewicz stał z rękoma pod ścianą, a przed nim bandyci. Na szczęście zostawiono go przy życiu. Stryj wyjechał do Brześcia. Po latach tam go pochowałem. Wiele rodzin prawosławnych z Dziadkowic, ratując swoje życie, opuściło wieś.
   Z czasem zrobiło się trochę spokojniej.
   W szkole podstawowej chodziłem na religię do księdza katolickiego, bo tylko taki nauczał u nas religii.
   Mój ojciec Grzegorz był diakonem. Stąd też jego decyzja, abym poszedł do stanu kapłańskiego. I marzenia ojca się spełniły. Właśnie w 1954 roku otwarto w Warszawie seminarium duchowne. Pojechałem na egzamin. Zostałem przyjęty. Byłem najmłodszy wśród seminarzystów. Moi koledzy na pierwszym roku seminarium to Konach, Bliźniuk, Filimoniuk, Kosacki i wielu innych. W seminarium wykładali wtedy Iwan Gołubowski, Aleksander Łapiński, o. o. Serafim Żeleźniakowicz, Mikołaj Niesłuchowski, Aleksy Szewiel. Nadzór nad seminarzystami sprawował władyka Tymoteusz, a sekretarzem był Aleksander Łapiński. Podczas jubileuszowych uroczystościNauka odbywała się w budynku przy ulicy Paryskiej. W jednym pokoju uczyliśmy się, w sali obok spaliśmy na rozłożonych na podłodze siennikach. - Było ciężko - mówi o. Wincenty - ale nikt nie narzekał.
   Po ukończeniu seminarium o. Wincenty Pugacewicz wyjechał do Słupska, do siostry. Tam znalazł pracę w zakładach naprawczych miejscowego pegeeru. Wieczorami uczył się w liceum ogólnokształcącym dla pracujących.
   W 1955 roku na nabożeństwie w cerkwi św. Michała w Orli zobaczył nieznaną sobie dziewczynę, która 8 maja tego samego roku została jego żoną. Ślub w orlańskiej cerkwi Wincentemu Pugacewiczowi i Neonile Laszewicz dawał o. Maksym Sandowicz, syn św. Maksyma.
   W Warszawie wyświęcono go na diakona i na prezbitera. Potem przez trzy lata służył na Białostocczyźnie - w Wólce Wygonowskiej i Kleszczelach.
   - Chciałem podjąć studia - mówi o. Wincenty - w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej. Parafia w Kleszczelach była duża, obowiązków sporo. Nie było szans na to, by metropolita pozwolił mi w takich okolicznościach na studia. I wtedy spotkałem kolegę z seminarium - Piotra Kosackiego, proboszcza z Terespola.
   Obaj duchowni uzgodnili wymianę parafii. Po pewnym czasie metropolita Makary ten pomysł zaakceptował. zakładka cerkwi w Białej Podlaskiej
   - W nielicznej terespolskiej parafii - opowiada o. Wincenty - miałem mniej obowiązków i dlatego metropolita udzielił mi zgody na studia na ChAT, które ukończyłem w 1972 r.
   O. Wincenty obronił pracę magisterską "Rozwój dyscypliny pokutnej od czasów mężów apostolskich do powstania monastycyzmu" i został magistrem nauk teologicznych.
   W Terespolu posługiwał do 1983 roku. - Różnie wspominam tamte lata - ocenia jubilat. - Skończyłem studia, tak jak marzyłem. Ale mnie rozpierała energia. Byłem młody, chciałem coś robić dla Cerkwi. W tym czasie niektórzy moi koledzy duchowni na Białostocczyźnie budowali cerkwie. A ja tu nawet o tym marzyć nie mogłem. W wolnym czasie uprawialiśmy z ma-tuszką ogórki. Bywały lata, że soliliśmy sto beczek monasterskich ogórków. Monasterskie ogórki solone z Terespola były sprzedawane w Katowicach, trafiały na stoły żołnierzy Armii Radzieckiej, stacjonujących w legnickim garnizonie.
   15 września 1983 roku o. Wincenty Pugacewicz został proboszczem w Białej Podlaskiej.
   - I tu mnie spotkała największa nagroda - mówi. - Nadarzyła się możliwość budowy cerkwi. To była wielka radość i spełnienie marzeń.
   Kamień węgielny pod cerkiew św. św. Cyryla i Metodego poświęcono w 1985 roku. Cerkiew wyświęcono 24 września 1989 roku.
   Ojciec Wincenty i matuszka Neoniła mają dwie córki - Tamarę i Helenę, syna Andrzeja, siedmioro wnuków i jedną prawnuczkę.
   Syn Andrzej jest także duchownym, proboszczem parafii w Kijowcu.
   fot. autor
   
   
   50 lat służby
   o. Wincentego Pugacewicza

   
   12 czerwca 1955 roku - święcenia diakońskie
   10 lipca 1955 roku - wyświęcenie na prezbitera.
   Obu święceń dokonał metropolita Makary.
   1955 rok - po wyświęceniu zostaje pomocnikiem proboszcza w Wólce Wygonowskiej, o. Aleksandra Samojlika.
   1 grudnia 1956 roku - zostaje pomocnikiem o. Mikołaja Rudeczko, proboszcza w Kleszczelach.
   25 czerwca 1958 roku - mianowany na proboszcza parafii w Terespolu.
   15 września 1983 roku - obejmuje parafię w Białej Podlaskiej.
   
   

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token