Numer 11(245)    listopad 2005Numer 11(245)    listopad 2005
fot.Krzysztof Miszułowicz
Zaklinanie rzeczywistości
Michał Bołtryk

   W drodze po prezydenturę przemknęli przez Białystok dwaj najważniejsi pretendenci do tego stanowiska. Lech Kaczyński przejechał w drodze do Wasilkowa, niegdyś ruskiego miasta, na zjazd Solidarności. Donald Tusk, złożył wizytę w grodzie nad Białką. I, jak relacjonowała "Gazeta Wyborcza", znalazł czas, żeby spotkać się z przedstawicielami mniejszości narodowych.
   Ci przedstawiciele to szef Forum Mniejszości Podlasia Marek Masalski (gazeta napisała Jerzy), przewodniczący Związku Białoruskiego w Polsce, zrzeszającego siedem (!) organizacji, Eugeniusz Wappa i pisarz Sokrat Janowicz.
   Marek Masalski zauważył, że mniejszości w naszym województwie zbyt długo wiązały się z jedną tylko opcją - SLD, w domyśle - to było szkodliwe.
   Myśl nie jest zbyt oryginalna. Przed nim podobne poglądy prezentował profesor Antoni Mironowicz. Wkrótce przekonał się, jaka jest prawica, gdy go bezpardonowo zaatakowano w prasie za próbę obrony "Niwy".
   Marek Masalski, narzekając na zbyt długie związki z opcją eseldowską, musiał być w dobrym humorze. Szef Forum Mniejszości Podlasia jest już drugą kadencję radnym rady miejskiej Białegostoku dzięki związkom właśnie z SLD i Unią Pracy.
   Startując z listy Lewica i Niezależni Razem, w 1998 roku do rady miejskiej weszli Antoni Mironowicz, Witalis Bonda, Piotr Burak, Marek Masalski, Jarosław Matwiejuk, Grzegorz Podlaski, Piotr Kruk i Sławomir Nazaruk.
   Podobnie było w 2002 roku. Środowisko prawosławne, reprezentowane przez kandydatów Forum Mniejszości Narodowych, odniosło sukces, startując z listy SLD-UP. Jarosław Matwiejuk, Marek Masalski, Jarosław Pawluczuk i Sławomir Nazaruk zdobyli mandaty do rady miasta.
   Podobnie stało się w odniesieniu do sejmiku wojewódzkiego, w gestii którego znajdują się kluczowe problemy województwa. Radnymi sejmiku zostali m.in. Jan Syczewski (6798 głosów), Aleksander Sielicki (2208) i Jan Zieniuk (1922). Bez mandatów pozostali startujący z Białoruskiego Komitetu Wyborczego Eugeniusz Wappa (5134 głosy), Jan Czykwin (4846) i Sokrat Janowicz (1736). Oni także, gdyby znaleźli się na wspólnej liście, mogli zostać radnymi.
   Sukcesy wyborcze odnieśli wójtowie w gminach, gdzie mieszkają mniejszości, startujący z listy SLD-UP burmistrzowie Bielska Podlaskiego i Hajnówki oraz starosta powiatu hajnowskiego.
   Wspomnijmy tu także o zamierzchłej historii. W 1989 roku odbyły się wybory parlamentarne do tzw. Sejmu Kontraktowego. Wtedy to białostockie władze Solidarności nie zgodziły się, aby na ich listach znalazł się Białorusin z utworzonego m.in. przez Sokrata Janowicza, Eugeniusza Mironowicza, Olega Łatyszonka, Klubu Białoruskiego. Startujący do Sejmu Eugeniusz Mironowicz i do Senatu Sokrat Janowicz nie uzyskali mandatów. Posłem został Eugeniusz Czykwin, startujący z listy Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Społecznego.
   Potem, w 1991 roku, wybory były sukcesem Prawosławnego Komitetu Wyborczego (13 788 głosów). Eugeniusz Czykwin (10 224 głosy) znów został posłem. Lista Białoruskiego Komitetu Wyborczego zgromadziła 4435 głosów. Białoruscy działacze nazwali to klęską.
   Lista Związku Białoruskiego podczas wyborów w 1993 roku także nie odniosła sukcesu. Posłem został startujący z listy lewicy Sergiusz Plewa.
   W 1997 roku, dzięki porozumieniu BTSK z SLD, posłem został Jan Syczewski i ponownie Sergiusz Plewa. Listę zarejestrowało Stowarzyszenie Słowiańskiej Mniejszości Narodowej - Prawosławni. Uzyskali 13 632 głosy, co nie dało mandatu (zabrakło około 9 tysięcy głosów). Eugeniusz Wappa, startujący z listy Unii Pracy (konkurencyjna wobec SLD), otrzymał 2033 głosy i posłem nie został.
   W 2001 roku środowisko prawosławne wybrało wariant startu z dużego ugrupowania (SLD). Rezultat: dwóch posłów - Eugeniusz Czykwin (11 834 głosy), Aleksander Czuż i senator Sergiusz Plewa.
   W 2005 roku tylko Eugeniusz Czykwin, startujący z listy SLD, uzyskał mandat poselski (14 181 głosów).
   Marek Masalski postanowił spróbować szczęścia z listy Partii Demokratycznej demokraci.pl, były przewodniczący Białoruskiego Zjednoczenia Demokratyycznego Piotr Kruk z Socjaldemokracji RP, a Pavols Akritidis z Samoobrony.
   Oto rezultaty: Marek Masalski 2205 głosów, startujący z tej samej listy Andrzej Romańczuk 108 głosów. Lista nie przekroczyła progu wyborczego.
   Piotr Kruk uzyskał 195 głosów. Lista nie przekroczyła progu wyborczego.
   Startujący stale z listy PSL Mikołaj Janowski uzyskał 891 głosów, a Pavlos Akritidis 415 głosów. Rzecz jasna ani jeden, ani drugi nie uzyskali mandatu poselskiego.
   Wieść stołeczna niesie, iż zwycięska prawica, idąc za ciosem, zechce przyspieszyć wybory samorządowe i tu także zechce wygrać. Naczelny "Czasopisu" Jerzy Chmielewski uważa: "Na ogólnopolskie ugrupowanie, jak się okazuje, nie za bardzo może [nasza społeczność - MB] liczyć. Dlatego musimy koncentrować się na wyborach samorządowych, gdzie jeszcze w wielu gminach i powiatach jako Białorusini możemy uczestniczyć w życiu politycznym".
   Więc znów, prawdopodobnie, Białorusini będą namawiani do samodzielnego startu w wyborach.
   Nieliczenie się z politycznymi sympatiami wyborców grozi powtórzeniem "sukcesu". Białoruskie przysłowie mówi: Za adnaho bitaho dajuć dwoch niebitych. Wydaje się, że część białoruskich liderów była za mało bita.
   

   

Opinie

[1] 2005-11-28 10:43:00 Adam
Z całym szacunkiem, ale nie podoba mi się taki sposób krytyki innych prawosławnych.
Każdy powinien postępować zgodnie ze swoimi przekonaniami, zaś dużym błędem ze strony Białorusinów w Białymstoku jest działanie na własną ręke, zamiast wspólnie myśleć i pracować nad dobrem prawosławnych mieszkańców.
Stara rzymska maksyma mówi - dziel i rządź.
I niestety widać, że komuś się to udało...
Ważne jest wspólne działanie, wtedy jest ono konstruktywne, niezależnie od wybranej opcji politycznej. Ja zawsze bym głosował za swoim, niezależnie od klubu w którym on bedzie.
Natomiast Panie Bołtryk, uwielbiałem pański styl pisania i cały PP, ale czy sięgnę po kolejny numer??
Chyba nie, bo pisanie w stylu Faktu to juz nie Przegląd Prawosławny, od którego chyba się oczekuje wyższych lotów pióra.
Tak Cerkiew nie uczy, by innych pouczać..."część białoruskich liderów była za mało bita".
Z wyrazami szacunku

Adam K.
[2] 2005-12-02 09:29:00 nie pamietam
no wiec tak mysle ze prawoslawnych nalezy wywozic z kraju.a tak wogole kto ro jest piotr Kruk//?HWDP

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token