Numer 11(245)    listopad 2005Numer 11(245)    listopad 2005
fot.Krzysztof Miszułowicz
Trzecia rocznica "Podwala"
o. Andrzej Baczyński

   25 listopada 2002 roku w sercu Warszawy, na Starym Mieście, przy ul. Podwale 5, wierni prawosławni byli świadkami szczególnego wydarzenia. Ożyła pierwsza z około trzydziestu przedwojennych stołecznych świątyń, które po zniszczeniu w skutek zawieruchy wojennej lub też innych działań antyprawosławnych władz sanacyjnych zamarły.
   
   Kamienicę na Podwalu przeznaczyli na Dom Boży kupcy greccy. Ówczesne władze nie zezwoliły na wzniesienie budowli przypominającej świątynię, nie było również mowy o żadnych kopułach. W tym miejscu od 1818 roku przez 127 lat mieściła się cerkiew Świętej Trójcy. W czasie Powstania Warszawskiego została całkowicie zniszczona wraz z całą Starówką.
   Od 24 sierpnia 1944 roku cerkwi broniły oddziały batalionu "Gustaw", głównie zaś kompania "Harcerska", do której należał patrol sanitarny "Ewa-Maria", składający się z trzech sanitariuszek: Ewy, Isy i Anny. To one ochraniały cerkiew i dom proboszcza przy Podwale 5. Spędziły w niej siedem dni.
   Jak wspomina jedna z sanitariuszek, obecnie mieszkająca poza granicami Polski, cerkiew była dla nich domem w tych ciężkich chwilach i choć bardzo zniszczona, do końca zachowała przyjazną i opiekuńczą duszę.
   Sanitariuszki były świadkami tego, jak z dnia na dzień bomby i pociski równały ją z ziemią. W sklepieniu widać było coraz więcej dziur, po kątach leżały pokryte kurzem pozłacane ikony, pod ścianami leżały porozwalane stosy ksiąg liturgicznych i resztki połamanych sprzętów. Przednia część cerkwi zawaliła się od wybuchu bomby i została zajęta przez płomienie, z którym sanitariuszki zmagały się bez skutku, gdyż brakowało wody.
   W cerkwi było gorąco i duszno. Jednak Bóg okazał im swe miłosierdzie - w podziemiach cerkwi odkryły ogromny skład wody mineralnej, to dało im szansę przeżycia.
   28 sierpnia pocisk zapalający utkwił w dachu, rozniecając pożar. Płonące krokwie spadały na podłogę i zajmowały księgi, ikony i całe wnętrze. Nad ogniem nie można już było zapanować.
   31 sierpnia patrol "Ewa -Maria" dostał rozkaz ewakuacji kanałami.
   W tych dniach od wybuchu kruszącej bomby pod gruzami budynku cerkiewnego zginął wikariusz o. Gieorgij Łotocki z matuszką, synkiem i teściową.
   Po wojnie w tym miejscu ślad po prawosławiu zaginął. Władze nie zezwoliły na odbudowę świątyni. Wybudowano dwupiętrową kamienicę, a tam gdzie niegdyś stał ołtarz, znalazł się śmietnik.
   Potrzeba było około sześćdziesięciu lat, aby w sercu Warszawy cerkiew zmartwychwstała.
   Droga do odzyskania tego miejsca była mozolna. Jednak 1 marca 2002 roku, dzięki staraniom metropolity Sawy i życzliwości dobrych ludzi władze starostwa warszawskiego przekazały Cerkwi kamienicę przy ulicy Podwale 5.
   Na parterze urządzono kaplicę Świętej Trójcy, której administratorem został dziekan okręgu warszawskiego, o. Anatol Szydłowski, otrzymując do pomocy dwóch kapelanów - o. o. Adama Siemieniuka i Andrzeja Baczyńskiego.
   W ciągu tych trzech lat metropolita Sawa wielokrotnie zaszczycał swą obecnością kaplicę akademicką. Wizytę złożyli także zwierzchnicy innych lokalnych Cerkwi prawosławnych - albańskiej abp Anastazy, greckiej abp Chrystodulos, amerykańskiej metropolita Herman, gruzińskiej patriarcha Eliasz II oraz liczne delegacje z zagranicy.
   W kaplicy znajduje się Poczajowska Ikona Matki Bożej, która ocalała w zgliszczach zburzonej cerkwi i jest świadkiem martyrologii tego miejsca. Ta nadpalona ikona modlitewnie łączy nas z przodkami.
   Jest ona szczególnym błogosławieństwem i symbolem opieki Matki Bożej nad tą świątynią i młodzieżą akademicką - jak niejednokrotnie podkreślał metropolita Sawa.
   Z dawnego Podwala zachowała się również piękna, srebrna naprestolna Ewangelia, która obecnie znajduje się w katedrze metropolitalnej na Pradze. Ocalała dzięki śp. o. Mikołajowi Lenczewskiemu, który zaraz po wyzwoleniu Warszawy przyjechał i odnalazł ją w gruzach zburzonej świątyni.
   Od początku istnienia kaplicy nabożeństwa są tu odprawiane w soboty i niedziele, również w okresie wakacyjnym. Śpiewem i czytaniem w czasie nabożeństw zajmują się studenci. Od sierpnia 2004 roku dyrygentem jest diakon Rościsław Gwizdak.
   W nabożeństwach uczestniczą również inni wierni z warszawskich parafii. Po każdej Liturgii organizowane są spotkania przy kawie i herbacie, w czasie których duchowni rozmawiają z wiernymi na nurtujące wszystkich tematy.
   W ubiegłym roku w okresie wakacyjnym z błogosławieństwa metropolity Sawy przeprowadzono remont elewacji i dachu budynku kamienicy, wewnątrz której mieści się kaplica. Dzisiaj budynek ten swym pięknym wyglądem wyróżnia się na tle starego miasta.
   
   fot. autor
   

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token