Numer 10(244)    październik 2005Numer 10(244)    październik 2005
fot.Andrzej Sokólski
Święto parafii, święto Cerkwi
Michał Bołtryk
Wyświęcenie cerkwi jest dużym świętem dla parafian i całej Cerkwi prawosławnej. W naszej małej społeczności nie są to uroczystości zbyt częste. Zdarzyło się, że świętowaliśmy dwa dni pod rząd. Metropolita Sawa wyświęcił 17 września cerkiew św. Eliasza w Nowej Łuce, a następnego dnia, 18 września, w niedzielę, cerkiew św. Symeona Słupnika w Brańsku. Do obu miejscowości przybyły na święto wielkie rzesze ludzi.
   
   W NOWEJ ŁUCE
   
   Metropolita Sawa mówił do zebranych przed wyświęceniem cerkwi. - Przeżywaliście dramatyczne momenty, gdy trzeba było opuścić swoje domy z powodu budowy zbiornika wodnego. Niełatwo zostawia się swoje gniazdo. Ale oto, jakie są decyzje Boże. Macie dziś wielkie święto. Dzięki Bożej pomocy została wzniesiona ta cerkiew. A tam, gdzie jest dom Boży, tam jest życie, duchowe życie.
   Znaleźli się ludzie, których celem stała się budowa świątyni. Dziś przeżywamy wielką radość. Za ten dzień podziękujmy Bogu. o Leonidasowi metropolita Sawa wręczył order św. równej apostołom Marii Magdaleny
   Współczesne społeczeństwo ma wiele problemów, nasz kraj ma wiele problemów. Dlaczego? I społeczeństwo, i kraj uważają się za chrześcijańskie, ale czy żyjemy według zasad chrześcijańskich?
   Za chwilę wyświęcimy ołtarz i cerkiew. Do ołtarza włożymy relikwie św. Męczenników Betlejemskich. Tym samym, bracia i siostry, przenosimy się do pierwszego wieku, gdy na ziemi żył Chrystus. Oto, jak kieruje naszym życiem Chrystus. Nikt z nas tu obecnych nie myślał, że kości męczenników z dalekiego Betlejem znajdą się na naszej ziemi, we wsi Nowa Łuka, w ołtarzu cerkwi św. Eliasza.
   Cerkiew w Nowej Łuce wzniesiono na krańcu wsi, w otoczeniu pięknego sosnowego lasu.
   20 października 1998 roku poświęcono miejsce i krzyż. 6 czerwca 1999 roku metropolita Sawa uroczyście po-łożył kamień węgielny. 29 lipca 2001 roku odprawiono pierwszą liturgię. Po niej zamontowano na trzech kopułach cerkwi trzy krzyże.
   Przed wyświęceniem cerkiew była już rozpisana. Ikonostas wykonał stolarz z Nowej Łuki Wiaczesław Korolczuk. Ikony napisano w szkole ojca Leoncjusza Tofiluka w Bielsku Podlaskim.
   - Budowaliśmy tę cerkiewkę - mówi szczęśliwy o. Leonidas Jankowski - jako pomnik wsi Łuka, ale też innych wsi: Bołtryki, Budy, Garbary, Rudnia, które zniknęły z powierzchni ziemi z powodu budowy zbiornika Siemianówka na Narwi. W Łuce stało 140 domów, wieś należała do parafii Lewkowo Stare. Dziś w Nowej Łuce stoi 120 domów, ale tylko sześć rodzin prawosławnych mieszka tu na stałe. nowa cerkiew
   Cerkiew św. Eliasza jest świątynią filialną należącą do parafii Lewkowo Stare. Proboszczem parafii jest o. Leo-nidas Jankowski. Z jego inicjatywy, dzięki staraniom wielu ludzi, znanych i nieznanych, zbudowano cerkiew.
   O. Mikołaj Borowik, proboszcz parafii św. Eliasza w Białymstoku Dojlidach, w kazaniu nawiązał do smutnego okresu, gdy ludzie tych wsi musieli opuszczać swoje domy.
   - Ci co tu zostali - mówił - razem ze swym proboszczem zbudowali cerkiew. Starajmy się darzyć wielkim szacunkiem to miejsce. Cieszmy się, że jest nas tu dużo. Wszyscy - nasz metropolita, duchowni i parafianie - stanowimy Cerkiew.
   Metropolita Sawa, po św. Liturgii i wyświęceniu cerkwi, jeszcze raz mówił do zgromadzonych w świątyni i wokół niej:
   - Ta cerkiew to świadectwo żywej wiary. Cerkiew to żywy organizm. Świątynia to miejsce modlitwy. Ta cerkiew, pięknie urządzona, jest owocem naszej wiary. Świątynię, jako budowę, można zburzyć. W naszej historii nieraz je burzono. Ale wiary w sercu człowieka nie można zburzyć. Wiara ta da o sobie znać jeśli nie dziś, to jutro, pojutrze, w swoim czasie.
   Dzisiejszy dzień jest pięknym przykładem na to, że wiara czyni cuda. Jesteśmy świadkami tego cudu. Na miejscu, gdzie rósł las, wyrosła świątynia Boża. Wielu z tych, co tu żyło od pokoleń, musiało wyjechać. Ale płomień wiary w nich nie zgasł. I oni poczuli potrzebę budowy cerkwi. I to jest dowód na to, że z nami Bóg.
   Wyświęcenie domu Bożego to wielka radość dla całej Cerkwi. Raduje się niebo i radujemy się my wszyscy.
   Bracia i siostry, kimkolwiek jesteście, niezależnie od wyznania, macie tu miejsce duchowego odpoczynku. Każdy może tu przyjść i zjednoczyć się z Bogiem.
   Obraliście patronem swojej cerkwi proroka Eliasza. On nie był chrześcijaninem, ale wierzył w nadejście Chrystusa. I jego wiara spełniła się.
   W trzecim tysiącleciu chrześcijaństwa jesteśmy żywymi kamieniami Cerkwi. Trzeba, abyśmy mieli tyle od-wagi i wytrwałości w wierze, ile jej miał i głosił prorok Eliasz. Tacy jak on powinni być przykładem nie tylko dla nas tu zebranych, ale i kierowników życia politycznego i społecznego w naszym kraju - prezydenta, premiera, marszałka i innych. Oni powinni służyć przykładem dla zwykłych obywateli. Wtedy całe życie społeczne w kraju będzie zdrowe. Bez moralnych wzorców, których w dziejach chrześcijaństwa nie brakuje, nie będzie prawidłowego życia politycznego i społecznego. Naszą rolą jest modlić się, aby Bóg dał tym co chcą nami kierować mądrość, wozdierżanije, krotost' i smirenije.
   Pozdrawiam wszystkich z okazji tego święta.
   Dziękuję budowniczym tej świątyni. Szczególnie dziękuję panu Romanowi Bojczukowi.
   O. Lenidasowi Jankowskiemu metropolita wręczył order świętej równej apostołom Marii Magdaleny III stopnia. Nagrody otrzymali także niektórzy parafianie związani z budową. Na zakończenie o. Leonidas odczytał długą listę z nazwiskami szczególnie zasłużonych dla budowy cerkwi.
   
   W BRAŃSKU
   
   W obecności wielu duchownych i setek ludzi wypełniających świątynię, plac wokół niej, przyległe chodniki i ulicę metropolita Sawa poświęcił cerkiew św. Symeona Słupnika w Brańsku. W kazaniu podczas liturgii o. Andrzej Jakimiuk z Siemiatycz mówił: - Dziś mamy Paschę, to Pascha dla całego miasta, Pascha ziemi cierpiącej.
   Nawiązał do przypowieści o robotnikach w winnicy Pańskiej: - Tam źli robotnicy zabili sługi Pańskie i Syna Pańskiego. Jakżeż ta przypowieść pasuje do tej ziemi, tego miasta. I tu byli źli ludzie, którzy powstali przeciw robotnikom winnicy Pańskiej. I wielu z nich zabili, cerkiew zburzyli i rozpędzili nasze stado. Dziś na uroczystość przybyło wielu, którzy pamiętają tamte czasy, gdy przelewano krew, gdy łuny pożarów budziły trwogę.
   Ale krew męczenników nie została przelana na darmo. Ona wydaje plony. Ta cerkiew jest plonem tej krwi. To jest prawdziwy cud naszych czasów. Pamiętam, jak władyka Bazyli mówił nam: "Nie bojsia małoje stado".Stara i nowa cerkiew w Brańsku; z prawej
   Poprzednią cerkiew, z czerwonej cegły, zwieńczoną sześcioma kopułami, rozebrano w 1936 roku. Przed nią była w Brańsku cerkiew drewniana. Służyła kolejno prawosławnym, unitom, potem znów prawosławnym - przez ponad trzysta lat, do 1861 roku.
   Przez sześć lat prawosławni w Brańsku cerkwi nie mieli. W 1942 roku pozwolono im urządzić świątynię w parafialnym domu. Służono w niej aż do wyświęcenia nowej cerkwi.
   Proboszczem w Brańsku od 1962 do 1999 roku był o. Bazyli Niegierewicz. - Dla mnie dzisiejszy dzień to wielka radość - mówi o. Bazyli. - Śp. metropolita Bazyli marzył, aby stanęła tu świątynia. "Pamiętaj - mówił - mu-simy po sobie coś dobrego zostawić". Początki budowy były trudne. Ludzi w naszej parafii niewielu. Ale wszyscy bardzo pracowici i ofiarni. "Batiuszka, ja sprzedam ostatnią krowę i dam na budowę cerkwi" - mówił mi kiedyś pan Leon Jakimiuk z Kiersnówka. I dał. Wspólnymi siłami wielu ludzi pokonaliśmy trudności i dziś mamy święto.
   Tak też mówią parafianie z Brańska. pamiątkowa fotografia z metropolitą
   Helena Krawczykowicz: - To jest nasze duże święto. Kolędowaliśmy, pracowaliśmy, zbieraliśmy ofiary. Dobrzy ludzie nam pomogli. Ta cerkiew to radość naszego życia.
   Nadzieja i Mikołaj Lewiccy: - Usłyszeliśmy na początku, że budowa ma kosztować osiem miliardów starych złotych. I przestraszyliśmy się. Ale metropolita Bazyli powtarzał: "Nie upadajcie na duchu, jak zaczniecie to i skończycie". Potem, cegiełka do cegiełki, i wybudowało się. Dziś jest wielkie święto, święto tych setek ludzi, którzy tu przybyli.
   Walentyna Tokajuk: - Nas w Brańsku jest mało, tylko osiem rodzin. Wszystkich parafian z Brańska, Świryd, Zań, Kiersnówka i Mariowizny będzie nie więcej niż siedemdziesiąt osób. Mój tata, Aleksander Kołos, był starostą brańskiej cerkwi. Niestety, nie dożył tej pięknej chwili. Zmarł w maju 1997 roku, a w lipcu położono kamień węgielny. Ale przed śmiercią wiedział, że będzie budowana cerkiew. Zachowała się cerkiewna księga spowiedników z przełomu XIX i XX wieku. Z niej wiadomo, że w owych czasach w każdym roku w brańskiej cerkwi spowiadało się ponad tysiąc parafian.
   O. Jerzy Charytoniuk, proboszcz parafii w Maleszach (cerkiew w Brańsku jest świątynią filialną): - Zawsze otrzymywałem pomoc od metropolity Sawy. Bez tego nic by nam nie wyszło. Nie możemy zapomnieć o setkach ofiarodawców, znanych i nieznanych. "Kto sieje dobro, zbiera dobro. Kto sieje pokój, zbiera pokój".
   Pośród tej radości nie brakło i zapłakanych oczu. Do parafii w Brańsku należą mieszkańcy Zań.
   2 lutego 1946 roku Zanie zostały spacyfikowane przez drugi pluton Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Akcją dowodził ppor. Bitny - Jan Boguszewski, podkomendny Burego. Zabito i spalono 24 osoby, spalono wieś.
   Kobiety z Zań, cudem ocalałe z pogromu, dziś mówią.
   Maria Mikołajska: - Miałam wtedy dwa lata. Mój tata, Piotr, trzymał mnie na ręku. Tatę okaleczyli na resztę życia. Ja cudem ocalałam. władyka Sawa i o. Jerzy Charytoniuk
   Maria Tołwińska, z domu Antoniuk: - Bandyci na naszym podwórku zabili mamę i jeszcze dwie sąsiadki. Mój starszy brat Władysław po tym pogromie zapadł na suchoty i po roku zmarł. Leży pochowany na cmentarzu w Brańsku.
   Nina Rudczuk z domu Koterman: - Byłam tamtego wieczora w domu. Bandyci wbiegli do mieszkania i pytają, kto my. Tata odpowiedział: "Białorusy". Rozkazali nam nie opuszczać mieszkania. Weszłam na strych i zobaczyłam, że płoną budynki sąsiadów. Wybiegliśmy z domu. Uciekliśmy do lasu. Przede mną biegło troje ludzi. Ja byłam ostatnia. Ci przede mną zostali od razu zabici. Mnie kula przebiła płuco i przeszła na wylot. Krew poszła ustami. Upadłam na plecy. Potem podniosłam się i dobiegłam do lasu. Chłopcy ze wsi przynieśli mnie do domu, rano zawieźli do szpitala w Bielsku Podlaskim. Wyleczono mnie. Ojca mi zabili, brata ranili, a ja cudem przeżyłam. Ale od tamtych dni nie mam zdrowia.
   Na zakończenie uroczystości do zgromadzonych przy świątyni św. Symeona Słupnika metropolita Sawa mówił: - Jest to historyczny dzień dla Brańska i naszej Cerkwi. Ten dom jest miejscem, gdzie jednoczą się ludzkie serca z Bogiem, wszechdoskonałą miłością. Im więcej jest łączności tych serc z miłością Bożą, tym więcej jest miłości wśród nas. Miasto to niegdyś miało piękną świątynię prawosławną. Ale widocznie tak trzeba było, że jej nie ma. Przez długi okres modliliśmy się w domu mieszkalnym. Gorliwość wielu była przyczyną budowy tej pięknej świątyni. I znów Brańsk posiada to, co utracił. I cieszę się, że od tego czasu, gdy po raz pierwszy na poświęconym ołtarzu sprawowaliśmy pierwszą Eucharystię, w tym mieście ani kości, ani żywi nie będą się dzielić. A przed aktem, jakim jest śmierć, będziemy zawsze skłaniać głowy. Zaś z bogactwa, które przekazali nam przodkowie obu wyznań, będziemy czerpać na pożytek wspólnego dobra. Jest to bogactwo tej ziemi, które powinno czarować każdego, kto przychodzi z zewnątrz.
   I tak było do momentu, gdy zadziałał zły duch.
   Każdy więc kto jest ochrzczony w imię Trójcy Świętej powinien walczyć ze złem. Powinien zło pokonywać dobrem. A świątynia jest, aby w niej sprawować świętą Eucharystię i łączyć się z Bogiem, a poprzez to wypracowywać w sobie dobro i je upowszechniać w otaczającym nas świecie. Taki jest cel istnienia domu Bożego. Dziś poświęciliśmy ten przybytek. Bracia i siostry, za to, że wytrwaliście w gorliwej pracy z waszymi kapłanami - o. o. Bazylim i Jerzym, dziękuję wam i wyrażam arcypasterskie uznanie.
   Bóg dał nam moc. Dzięki niej osiągnęliście to co widzimy. Dziś dzień radości. Prawosławie jest wszechdoskonałą miłością. Tę miłość nieście w świat, a świat stanie się lepszy. Albowiem zła w świecie jest dużo, dużo w naszej ojczyźnie, w naszym społeczeństwie. I tu zwracam się do obecnych i przyszłych posłów - mniej się kłóćcie, więcej służcie społeczeństwu, a jeśli się macie kłócić, czyńcie to dla społecznego dobra. Inaczej będzie zgorszenie, jakiego dziś nie brakuje w naszym kraju.
   Uroczystościom towarzyszył chór dyrygowany przez Jerzego Tokajuka.
   O. Jerzy Charytoniuk został odznaczony specjalnym krzyżem. Wiele osób, parafian i darczyńców, otrzymało ordery św. Marii Magdaleny i błogoławienne gramoty.
   
   fot. autor
   O budowie cerkwi w Brańsku i Nowej Łuce pisały Anna Radziukiewicz, "Krzyż nie pozłocony", PP 1/2001 i Ałła Matreńczyk, "Pomnik zatopnionych wsi", PP 9/2001.
   

Opinie

[1] 2006-07-25 15:02:00 Patrycja
Helena Krawczykowicz to mama mojego dziadka wiec to też moja rodzina i jestem za nią bardzo dumna.
[2] 2010-12-07 21:07:00 Janek
a może mi ktoś podać nazwiska osób które budowały cerkiew w Brańsku

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token