Numer 8(410)    sierpień 2019Numer 8(410)    sierpień 2019
fot. Eugeniusz Czykwin
Bliżej Serbii
Ałla Matreńczyk


Dzisiaj jest ważny i wielki dzień dla Serbii, dzisiaj raduje się nie tylko ta niebiańska Serbia święta, nasi wielcy święci, którzy wyszli z naszego narodu przez całe wieki, ale i ta umęczona i ukrzyżowana Serbia na serbskich ziemiach, skąd i dzisiaj naród serbski jest wypędzany, jego świątynie niszczone, wielowiekowe freski zdrapywane ze ścian, gdzie po kościach naszych przodków chodzą tylko zwierzęta –  mówił o. Petar Lukić, proboszcz katedry patriarchalnej w Belgradzie, 28 czerwca podczas Liturgii, wieńczącej festiwal kultury serbskiej Vidovdan, który już po raz ósmy odbywał się w Białymstoku. I choć festiwal ma formułę wielopłaszczyznową, problem Kosowa i Metochii  stale jest  w nim obecny.


Gdyby, któraś z europejskich, czy wasza ekipa telewizyjna pojechała do Kosowa i Metochii i zrobiła krótki film o cmentarzach w naszej świętej patriarszej Peci, Dečanach, czy słynnym mieście Prizren z ponad tysiącletnią cerkwią Bogarodzicy Ljeviskiej, to zobaczylibyście, z kim Serbowie mają do czynienia na swoich ziemiach. Trudno jest patrzeć i zrozumieć, że ci, którzy mogliby to zatrzymać, wolą zamykać oczy. Batiuszka podkreślił, że taka bierna postawa możnych tego świata tylko wzmacnia serbski naród i trwających w Kosowie serbskich swiaszczenników, mnichów i mniszki. Przypomniał  też, że nic nie dzieje się bez woli Bożej, bez Jego dopuszczenia. – Każdy za swoje życie, za swoje postępki przyjmuje to na co zasłużył. I sprawiedliwie byłoby, żeby Serbowie nie zapominali dzisiaj, że za grzechy nasze, za występki nasze winni przed sprawiedliwym Bogiem jesteśmy. Ziemia i państwa nie należą do narodu, ale dane są od Pana Boga tym narodom, które na nie zasłużyły. Jeśli nie będziemy umieli postępować po bożemu, jeśli będziemy popełniać grzechy, Bóg pośle inny naród, często gorszy i bardziej bezbożny, żeby zajął nasze miejsce. Batiuszka przywołał przykład utraty przez Żydów swojej ziemi. (...) Dlatego trzeba być świadomym, kto wie ile osób z serbskiego narodu dopuściło się ciężkich grzechów i dlatego dziś dzieje się to co się dzieje. O. Petar odwołał się do trudnych doświadczeń patriarchy Pawła, wcześniej przez ponad dwadzieścia lat biskupa raško-prizreńskiego w Kosowie i Metochii. – Źródłem problemów byli nie tylko Albańczycy i szerzej muzułmanie, ale także Serbowie komuniści – mówił. – Na przykład w Djakovicy, gdzie faszyści włoscy podczas drugiej wojny zburzyli cerkiew, ale zaraz po wyzwoleniu władze lokalne z przewodniczącym Serbem nakazały, żeby na tym miejscu zbudować chlew i hodować świnie. Wszystko to nie mogło przejść bez kary Bożej i my tę karę musimy teraz przyjąć, ale dzięki modlitwom takim jak tutaj, dzięki waszym modlitwom, zadośćuczynimy Panu Bogu za nasze grzechy, dzięki takim wydarzeniom jak ta Liturgia będzie to możliwe. O. Petar podarował kaplicy św. Mikołaja (Velimirovicia, 1880-1956) krzyż ze srebra z kopalni w Prizren, wykonany dawną techniką, stosowaną w tym mieście  przez prawdziwych mistrzów, którzy musieli opuścić swoje rodzinne strony. – Według mojej wiedzy w żadnej cerkwi lokalnej nie świętuje się Vidovdanu, tak jak w Białymstoku – podkreślił gość z Belgradu.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Ałła Matreńczyk

fot. Anna Radziukiewicz


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token