Numer 5(395)    Maj 2018Numer 5(395)    Maj 2018
fot.Anna Radziukiewicz
Święte miasto Sewastopol
Paweł Krysa
Pięknych cerkwi w Sewastopolu dostatek, ale cztery, moim zdaniem, warte są uwagi szczególnej. Trzy pierwsze znajdują się w centrum, ostatnia trochę dalej.
Pierwszą jest sobór Pietropawłowski, malowniczo położony na wzniesieniu, otoczony małym parkiem, a może lepiej powiedzieć – dużym skwerkiem, ale z głównej drogi niewidoczny. Jeśli więc ktoś nie wie o jego istnieniu, nigdy tu nie trafi. Metryka soboru wzbudza szacunek. Kto wie, czy nie jest to bowiem najstarsza świątynia rosyjskiego już Sewastopola, wybudowana jeszcze z końcem XVIII wieku przez rosyjskich Greków. Gdy po kilkudziesięciu latach potężny huragan mocno ją naruszył, postanowiono zbudować nową, mocniejszą i jeszcze piękniejszą. I tak oto w roku 1844 zakończono budowę cerkwi, która wyglądała jak antyczna świątynia, żywcem przeniesiona z Akropolu. Przed wejściem ustawiono pomnik patronów – apostołów Piotra i Pawła. Momentalnie stała się dumą i chlubą mieszkańców miasta.
W czasie wojny krymskiej bardzo ucierpiała. Odbudowano ją ostatecznie pod koniec XIX stulecia, cały czas utrzymując typowo antyczny wygląd. Tuż obok otwarto szkołę cerkiewną. Oczywiście bolszewicy ją zamknęli i oddali na potrzeby proletariatu. Nie inaczej było po drugiej wojnie – najpierw klub robotniczy, potem sala Teatru Łunczarskiego, a na koniec miejski dom kultury. Apostołów na pomniku zastąpił Gorki.
Do swej należytej funkcji powróciła dopiero niedawno, gdyż dom kultury wynieść się nie chciał, a mieszkańcy protestowali. W końcu jednak przeniesiono młodzież gdzie indziej, a budynek poddano gruntownemu remontowi. Na pomniku Gorkiego zastąpili apostołowie Słowian – święci Cyryl i Metody.
Współcześnie cerkiew nadal wygląda jak starożytna świątynia, choć zdecydowanie widać i nowe elementy. Najważniejsze jest jednak dwupoziomowe wnętrze. Na dole znajdziemy wszystkie pomieszczenia socjalne i gospodarcze oraz piękny basen chrzcielny. Arkadowe schody zawiodą nas na piętro. No i teraz mam problem. Bo na górze cerkiew jak cerkiew. Prostokątna, z ładnym, ale nierzucającym na kolana ikonostasem, z mnóstwem ikon, często z wmontowanymi w nie cząsteczkami relikwii. Czyli tak typowo i zwyczajnie. A jednak w tym wnętrzu jest coś wyjątkowego! Coś, co momentalnie sprawia, że czujemy się tu dobrze i na swoim miejscu. Coś, co stwarza idealny klimat do wyciszenia i modlitwy. Coś? Nie, Bóg!
I jeszcze jedna rzecz jest tu niezwykła. Zamiast dzwonów znajdziemy osiem żelaznych płytek, zawieszonych na specjalnej ramie. Są one tak przycięte, że kiedy uderzamy w nie młotkiem, mamy całą gamę. Można więc na nich nie tylko dzwonić, choć przecież w cerkwi się nie gra. Ale podczas prazdnika na zewnątrz – czemu nie?
Kawałeczek dalej, dosłownie parę minut spacerkiem, na szczycie wzgórza dumnie stoi monumentalny sobór Wołodymirski (ku czci św. równego apostołom księcia Włodzimierza). To jeden z najważniejszych symboli miasta – panteon, nawet nie tyle sewastopolski, co ogólnonarodowy – rosyjski. Sobór stanowi bowiem miejsce wiecznego spoczynku dowódców Floty Czarnomorskiej, którzy polegli tu w czasie wojny krymskiej (1853-1856).
Jego historia sięga roku 1842, gdy wódz naczelny floty – admirał Łazariew – podjął decyzję o postawieniu świątyni w centrum miasta, by marynarze mieli blisko. Przygotowania trwały bardzo długo, a gdy już się skończyły, budowę przerwała wojna. Ostatecznie zakończono ją dopiero z końcem stulecia. W roku 1881 zaczęła funkcjonować cerkiew dolna, a w 1888 górna. Od samego początku ta dolna była nie tyle cerkwią, co narodowym panteonem właśnie, bowiem to tu zostali pochowani dowódcy floty, na czele z admirałami Łazariewem, Korniłowem, Istominem i Nachimowem. Każdy dzieciak, czy to na Krymie czy też w Rosji, nazwiska te o każdej porze dnia i nocy wyrecytuje z pamięci.
Przez trzydzieści lat (1907-1937) proboszczem admiralskiej katedry floty, a jednocześnie dziekanem całej Floty Czarnomorskiej, był urodzony w Zamościu o. Roman Miedwied, duchowy syn św. Jana Kronsztadzkiego. Znali go i poważali tu wszyscy. Od prostego mieszkańca po admiralicję. W czasach radzieckich wielokrotnie aresztowany i zsyłany, umarł na Syberii w roku 1937. W roku 2000 dołączył do grona nowych świętych rosyjskich męczenników. Jego relikwie znajdują się w Moskwie, a ikona z ich cząsteczką oczywiście w Sewastopolu.
Sama cerkiew też nie miała lekko. Zamknięta w latach trzydziestych, funkcjonowała jako jeden z wydziałów zakładów lotniczych, a potem jako pomieszczenie politbiura krymskiej floty. Bardzo ucierpiała w czasie drugiej wojny, a odbudowana została dopiero pod koniec lat sześćdziesiątych jako filia Muzeum Floty Czarnomorskiej (dolna cerkiew-panteon jest nią do dziś). Odrodzenie świątyni nastąpiło w roku 1999, a niezwykle długi remont zakończono dopiero w roku 2014.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)


Paweł Krysa, fot. autor

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token