Numer 5(395)    Maj 2018Numer 5(395)    Maj 2018
fot.Anna Radziukiewicz
Ojciec Cyryl
Anna Radziukiewicz
Ojciec Cyryl (Pawłow) był spowiednikiem trzech patriarchów ruskiej Cerkwi – Aleksego I, Pimena i Aleksego II. Mógłby być jeszcze i patriarchy Cyryla, bo zmarł w 2017 roku. Ale udar mózgu, jaki nastąpił w 2002 roku, odebrał mu ruch i mowę, przykuł do łóżka. Zmarł, mając 98 lat. Był na pewno jedną z najwyrazistszych postaci ruskiej Cerkwi XX i początku XXI wieku. Choć mówił mało, szanował cudze decyzje i wybory, nie zabiegał o poklask świata, usuwał się od niego. Tyle że świat wnosił do niego swoje zawieruchy i problemy. Wniósł Wojnę Ojczyźnianą, chruszczowowskie marzenia o ujrzeniu ostatniego popa i to na ekranie telewizora, potem wiódł do niego mnóstwo ludzi. Chcieli jego rad. Chcieli spowiadać się u niego. Bywało, że w ciągu dnia spowiadał i trzystu ludzi.
Jeden z najbardziej szanowanych współczesnych starców urodził się w riazańskiej obłasti. Iwan dano mu imię. Początkowo nic nie zapowiadało drogi duchowej – rodzice już zateizowani, jedynie babcia przypominała o Bogu, szkoła techniczna, zawód metalurga, praca w fabryce na Uralu.
Ale to zdaje się Wojna Ojczyźniana zmienia wszystko. Wybucha w czerwcu 1941 roku, a Iwan zostaje zmobilizowany w październiku tego samego roku. Posłany na front zachodni, dwukrotnie ranny, trafia na dwa miesiące do szpitala, po czym zostaje posłany do kompanii śmierci, czyli przeciwczołgowej.
Walczył pod Stalingradem (Carycyn od 1589 do 1925, do 1961 Stalingrad i potem Wołgograd, po chruszczowowskim planie degradacji Stalina). To była walka na śmierć i życie, dla obu stron – wojsk hitlerowskich i sowieckich. Hitler realizował Operację Barbarossa, w której miał kompletnie zdławić Związek Radziecki. Stalingrad był miastem strategicznym. To była brama do kaspijskich złóż ropy naftowej. Zdobycie Stalingradu oznaczałoby moralne i materialne zwycięstwo Niemiec. Niemieckie siły powietrzne zamierzały szybko zdobyć miasto, zabić wszystkich mężczyzn, a kobiety deportować. Rozegrała się jedna z najbardziej krwawych bitew w historii.
Trwała niemal pół roku, od 23 sierpnia 1942 do 2 lutego następnego roku. Większość tego czasu sierżant Iwan Pawłow spędził w ośnieżonych okopach, opasujących Stalingrad. Żołnierze nie mieli prawa ich w żadnym wypadku opuścić, nawet gdy mrozy sięgały minus 30 stopni Celsjusza. Ojciec Cyryl będzie cierpiał przez resztę życia z powodu wychłodzenia płuc i braku ciepłej strawy.
Niemcy regularnie bombardowali Stalingrad, rujnując dom po domu, zabijając tysiące cywilów, by uniemożliwić radzieckiej armii opór w granicach miasta. Stalin tymczasem nakazał, że w żadnych okoliczność nie można oddać Stalingradu w ręce hitlerowskie i należy walczyć do ostatniego żołnierza i ostatniego naboju.
O. Cyryl był bohaterem. Bronił Stalingradu w ekstremalnie trudnych warunkach. Nosił przy sobie ikonkę Iwerskiej Matki Bożej, którą dała mu babcia. Sierżant Iwan Pawłow w zbombardowanych domu pod gruzami znalazł postrzępioną książkę. Podniósł ją, starł kurz i ujrzał Ewangelię. Zaczął ją czytać. Dlaczego wybuchła wojna. Dlaczego tak cierpią ludzie? – zadawał pytania sierżant Iwan. Ateizm nie dawał na nie odpowiedzi. Ale po przeczytaniu Ewangelii wszystko stało się mu jasne. – Zrozumiałem, co się dzieje wokół mnie – mówił potem. Ewangelia była jak uzdrawiający balsam na moją duszę.
I to był zwrotny punkt w życiu przyszłego mnicha.
Po Stalingradzie walczył w wielu bitwach w Rumunii, na Węgrzech. Doszedł do Austrii, gdzie doczekał zakończenia wojny. Doświadczył całego piekła wojny. Ale jak mówił: – Nosiłem ze sobą Ewangelię przez cały czas i nigdy niczego się nie bałem.
Pan widział plan wroga, więc by przeszkodzić w jego wypełnieniu dopuścił wojnę. To nie był przypadek. Wojna rzeczywiście przyprowadziła ludzi do Cerkwi. Władza inaczej odnosiła się do Cerkwi niż dotychczas. To było szczególnie widoczne po ogłoszeniu stalinowskiego dekretu, pozwalającego na otwieranie cerkwi.
Nie ma żadnych wątpliwości. Bóg zlitował się nad naszym krajem, nad naszą Cerkwią, nad naszymi ludźmi…
Nasza wojskowa technologia natychmiast osiągnęła bardzo wysoki poziom, stała się silna i perfekcyjna. W ludzkim pojmowaniu – to ludzie połączyli się we wspólnym wysiłku na froncie i na tyłach. To prawda, ale to Pan dał odwagę, siłę i intelekt.
Czytałem wspomnienia marszałka Żukowa, który ze zdumieniem obserwował, jak genialny mieli faszyści plan wojny od samego jej początku. I z równie wielkim zdumieniem obserwował, jakie potem popełniali podstawowe błędy, źle kalkulowali rozwój sytuacji. To mówi Żukow. A ja mówię: Te błędy następowały z powodu wielkiej Bożej mądrości. Kiedy Bóg chce ukarać ludzi, odbiera im rozum, rozsądek… I nawet ci nieliczni, którym Bóg darował mądrość, zaczynają robić błędy, gdy Bóg odejmuje od nich swoją łaskę.
Kiedy Bóg zdecyduje się pomóc naszym ludziom, naszej armii, zaciemni umysły faszystom i obdarzy naszych wojskowych przywódców pomysłowością, odwagą i sukcesem. Pan daje odwagę, energię, inteligencję naszym projektantom i inżynierom, pracującym dla armii, która może zwyciężyć. Mówi się: Biez Boga ni do poroga.
Kiedy zaczęto otwierać cerkwie, nastąpił niebywały wzrost ludzkiego morale. Ludzie poszli do cerkwi.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz

na podst. „The Orthodox Word”
nr 314, 2017

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token